Kochani jestem bardzo zawiedziona Waszym zachowaniem, (pisze do kilku osób) proszę Was abyście nie "zaśmiecały" mi mojego drugiego bloga prośbami dotyczącymi tej historii. Jesli juz musicie dodawać te komentarze to dodawajcie je TUTAJ na TYM blogu.! Tamte komentarze będę usuwać!!!
Arystokratka
niedziela, 19 lipca 2015
środa, 1 lipca 2015
Rozdział 33
Próba cz. 2
*zebranie Zakonu Feniksa*
- Jej osoby ? - zapytał Fred.
- A co z jej osobą jest nie tak ? - dodał George.
- Nie jesteśmy pewni, czy możemy jej ufać. - podsumował Moody.
- Otóż to, otóż to. Hermiona często przebywa u... ojca, a jak większość z was się domyśla Voldemort nie jest wzorowym ojcem i na pewno chce ją przeciągnąć na swoją stronę - przemówił Dumbeldore, gładząc swoją brodę i marszcząc brwi w zamyśleniu. - Co o tym myślisz Severusie ? Zaobserwowałeś coś ?
Mistrz Eliksirów jakby ocknął się z głębokiego transu, słysząc swoję imię.
- To nie takie proste dyrektorze. Na zebraniach nie ma o niej mowy, a jak ją widuje to zachowuje się zupełnie normalnie.
- Pamiętajcie STAŁA CZUJNOŚĆ! - wtrącił się Szalonooki. - Jak na mój gust nie powinniśmy jej ufać. Trzeba ją jakoś sprawdzić!
Albus zaczął krążyć nie spokojnie po swoim owalnym gabinecie pełnym dziwnych przedmiotów, których właściwości pozostawały tajemnicą.
- Dobrze, sprawdzimy ją - zawyrokował dyrektor Hogwartu. - Szalonooki opracujesz plan, a Kingsley i Arthur zajmą się wprowadzeniem go w życie. To tyle na dzisiaj. Dobranoc
*Malfoy's Manor*
Hermiona obudziła się w swoim pokoju w posiadłości Malfoy'ow zlana potem. Wciąż miała przed oczami twarze swoich "rodziców", których zabiła. Miała koszmary cała noc, dopiero teraz doszło do niej co zrobiła. Przypomniała sobie ich twarze zastygnięte w przerażeniu i niedowierzaniu. Opadła na poduszki starając się znów zasnąć. Udało jej się, lecz nie na długo. Po chwili obudziła się z krzykiem.
Draco szedł ciemnym korytarzem swojego domu, skierował się w stronę jadalnie kiedy usłyszał cichy krzyk Hermiony. Od razu skierował swoje kroki w kierunku jej komnaty, ale nie tylko on to usłyszał. Dotarł pod drzwi w tym samym czasie co Fred Morgans. Obije zatrzymali się mierząc wzrokiem nawzajem. W końcu odezwał się młody Malfoy:
- Czego tu ?
- Usłyszałem krzyk i chciałem sprawdzić czy się coś nie stało.
- Nic się nie stało a teraz spadaj stad - warknął blondyn.
- Bo co ? Nie będziesz mi rozkazywał !
- Tak się składa, że znajdujesz się w MOIM domu,więc będę. - uciął i bezceremonialnie wkroczył do pokoju Riddlówny i zatrzasnął za sobą drzwi.
Hermiona poderwała się i chwyciła różdżkę celując w przybysza, po chwili zorientowała się, że to Draco.
- Och to ty. Co chcesz ? - zapytała niezbyt zadowolona z jego obecności.
- Usłyszałem krzyk i chciałem sprawdzić co sie stało.
Dziewczyna skrzywiła się lekko.
- Nic się nie stało, mozesz już iść
Chłopak pokręcił głowa w geście protestu i podszedł do niej. Był blisko. Za blisko. Pomyślała Hermiona. Nagle przysunął ja do siebie i lekko pocałował w usta. Czarna lekko oszołomiona tym co się dzieje stała sztywno, ale po chwili oddała pocałunek usprawiedliwiając się tym, że musi jakoś zapomnieć o tych koszmarach. Malfoy przyciągnął ją jeszcze bliżej siebie i wplótł rękęe jej włosy. Dziewczyna objęła go lekko odrywając się od niego popatrzyła mu w oczy. Niebieskooki uśmiechnął się i znow ja pocałował nieco zbyt zachłannie przez co stracili równowagę i wyładowali na łożku w dwuznacznej pozycji. Ten moment wybrał sobie Czarny Pan, aby odwiedzić swoją córkę. Zapukał krótko i wszedł bez zaproszenia. Zatrzymał sie gwałtownie ze świstem wciągając powietrze. Scena, która zobaczył kompletnie namieszała mu w głowie. Hermiona oblała się rumieńcem, a Draco skoczył na równe nogi kłaniając się przed swoim panem. Voldemort odzyskał mowę i kazał wyjść chłopakowi. Powoedzial to tak zimnym głosem, że dziewczyna zdziwiła się, że nic nie zamarzło. Kiedy zamknęły się drzwi za młodym Malfoy'em Lord zwrócił się w stronę córki.
- Chciałbym z tobą porozmawiać. Ubierz się i przyjdź do mojego gabinetu.
- Oczywiście, ojcze. Będę za 15 minut.
Czarne szaty zaszeleściły i po chwili po Czarnym Panie nie było śladu.
15 minut pózniej Hermiona szła do gabinetu ojca pełna obaw. Zapukała, a kiedy usłyszała wejść! wkroczyła do gabinetu z wypracowana do perfekcji maska na twarzy. Usiadła w fotelu naprzeciwko i czekała, aż Ten Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać odezwie sie pierwszy.
Czarny Pan przez chwile zastanawiał się od czego zacząć, a po chwili po gabinecie rozszedł się przyjazny, o dziwo, głos rozdzierając panująca ciszę.
- Zapomnijmy o tym co stało się w twoim pokoju. Chciałem z tobą porozmawiać w nieco innej sprawie. Jak wiesz czeka cię jeszcze druga cześć próby. - przerwał i popatrzył na swoją córkę chcąc zobaczył jej reakcje, ale twarz dziewczyny wyrażała tylko uprzejme zainteresowanie. Zaśmiał się pod nosem ( wiem, że nie ma nosa, ale tak sie mowi xd ) i kontynuował. Celem zadania będzie sprawdzenie twoich umiejętności, które niewątpliwie sa godne pozazdroszczenia dla wielu czarodziejów. Wyruszysz w teren z Lucjuszem i Severusem. Z moich ustaleń wynika, że nie zajmie wam to dłużej niż dwa dni. Udacie się na Wzgórza Śmierci. Musicie odzyskać Naszyjnik Salazara, który jest ukryty w jednym z grobowców. Wyruszycie po weekendzie, a przed tym wydaje bankiet, na którym przedstawię Cie moim Śmierciożercom. Jakieś pytania ?
- Kiedy odbędzie się ten bankiet ?
- Jutro o 20:00
- To tyle.
- Doskonale, zatem możesz odejść.
~~~~~~~~~****~~~~~~~~~<
Wiem, krótko i nudno, ale musze się wkręcić z powrotem w opowiadanie:)
Pozdrawiam
Arystokratka
Pilna Sowa z Ministerstwa
A więc postanowiłam wrócić !! Doprowadzę ta Hostorie do końca. Mam nadzieje ze jeszcze ktoś tu zagłada :) Mój pseudonim artystyczny uległ zmianie będę teraz podpisywać sie jako Arystokratka gdzie znana jestem na moim drugim blogu http://wizards-stroies-miniatures-hogwards.blogspot.com/?m=1
Pozdrwiam
Arystokratka
wtorek, 31 marca 2015
Zapraszam !! Prorok dla każdego !
Witajcie nie wiem czy ktoś tu jeszcze zagłada .. Chciałabym Was przeprosić Ze Tak okropnie porzuciłam tego bloga ale po wielu próbach zakończonych klęska stwierdziłam ze nie nadaje sie do pisania długich opowiadań dlatego tez założyłam nowego bloga z miniaturkami potterowskimi nie tylko dramione ;) jeśli kos chętny to zapaszam http://wizards-stroies-miniatures-hogwards.blogspot.com/?m=1
środa, 2 lipca 2014
Rozdział 32
PRÓBA cz. 1
wolicie narracje pierwszo czy trzecioosobową?
***
-Zebranie Zakonu Feniksa rozpocznie się za 10 min na Grimmauld Place, mają się stawić wszyscy Członkowie oprócz Hermiony.-poinformował Dumbledore kilku nauczycieli należących do Zakonu.-Proszę przekazać innym.
-Oczywiście dyrektorze.
***
Hermiona po 30 minutach porządkowania swoich rzeczy zeszła do holu, pełna obaw co przygotował jej Czarny Pan. Została powiadomiona o próbie dwa dni przed wyjazdem do Malfoy's Manor, z tego wnioskując ojciec pewnie oczekiwał od niej jakiegokolwiek przygotowania się a ona nie miała nawet czasu o tym myśleć. Niestety teraz już trochę za późno. Z tą myślą zastała ją Bellatrix Lestrange. Kobieta podeszła do zamyślonej dziewczyny i chrząknęła chcąc zwrócić na siebie uwagę, nieskutecznie. Druga, głośniejsza próba przyniosła efekty, Hermiona popatrzyła na Belle zdziwionym wzrokiem.
-Proszę za mną panienko. Czarny Pan już wszystko przygotował.-oznajmiła po czym wymruczała pod nosem-o będzie ciężka noc..-Co nie umknęło czujnym uszom Riddlówny.
Hermiona przybrała swoją maskę, która schodziła z jej twarzy tylko kiedy była sama, po chwili kobiety dotarły do ściany, która pod krótką litanią w dziwnym języku rozstąpiła się przed nimi.
Pomieszczeni było pogrążone w mroku, więc nie można było określić jego wielkości. Na środku znajdowała się potężna fontanna zdobiona czaszkami i wężami, jednak zamiast wody znajdowały się w niej płomienie, które wokół niej tworzyły jasny krąg. Kilku czarodziejów w czarnych płaszczach stało przy płonącej fontannie i cicho o czymś dyskutowało, kiedy zobaczyli idące w ich stronę dwie kobiece sylwetki umilkło. W kręgu światła pojawił się Czarny Pan i spojrzał prosto na swoją córkę, która poczuła przeszywający ją zimny dreszcz, a w jej głowie odezwały się słowa Belli, których miała nie usłyszeć. Voldemort skinął lekko ręką dając znak aby się do niego zbliżyła. Hermiona bez wahania podeszła do swojego ojca.
- Wiesz dlaczego Cię tu wezwałem?-zapytał Czarny Pan.
-Tak, wiem, mam przejść próbę-opowiedziała młoda Riddlówna
-Próba będzie się składać z dwóch części. Pierwsza, którą przejdziesz teraz to próba Wierności, myślę, że nie będziesz miała z nią kłopotów-oznajmił ojciec i przebiegle się uśmiechnął-Natomiast druga część jest o wiele prostsza moim zdaniem. Dostaniesz zadanie do wykonania na które wyznaczę ci czas, jeśli zdasz obydwie częśći zostaniesz Naznaczona i przyjęta do mojego Wewnętrznego Kręgu. Zrozumiano?-zapytał, a w ciemnościach rozległy się szepty i ciche chichoty, do uszów Hermiony dotarło kilka urywków rozmowy Smierciożerców, które bębniły w jej głowie nie da rady, za słaba na to, nie ma tyle odwagi, ona wciąż jest Granger nie Riddle, nie ma szans. "Tak?"-pomyślała- "No to jeszcze się przekonamy!" Wewnątrz dziewczyny aż się zagotowało.
-Zrozumiałam, możemy zaczynać-oznajmiła Czarna a w jej głosie słychać było determinacje i gniew.
Kiedy to powiedziała nastąpiła głucha cisza, którą przerwał zadowolony głos Voldemorta;
-Wprowadzić tych mugoli.
Hermiona obróciła się w stronę otwierających się drzwi ku jej zdumieniu ukazali się w nich jej dawni "rodzice"
-Zabij ich.
Myśl goniła za myślą, cała determinacja i pewność siebie znikła, została tylko maska na jej twarzy, która nie pozwalała nikomu odgadnąć o czym myśli ani jak się czuje. Ponownie usłyszała szydercze śmiechy, wtedy już wiedziała.. Nazywam się Riddle do cholery, a nie Granger, szlama , która boi się Czarnej Magii.!!Zdezorientowanie Gangerowie zauważyli swoją byłą podopieczną i się uśmiechnęli, co ani trochę nie pomagało Hermionie.
-Hermiona!-zawołał pan Granger-Jak się cieszę, że cię widzę! Co to za ludzie?
Skierowała różdżkę w stronę wołającego ją mężczyzny.
-Ale.. ale.. co? Hermiona! Co.. co ty robisz?!-wołała załamana kobieta.
-To co należy.-odpowiedziała.-Avada kedavra!Zielone światło trafiło w zdumionego Grangera, a na twarzy kilku Śmierciożerców pojawił się złośliwy uśmieszek. W całej sali słychać było krzyki i zawodzenie żony leżącego na posadzce mężczyzny. Hermiona kolejny raz wypowiedziała Niewybaczalne zaklęcie i w pomieszczeniu zapanowała cisza. Kilka osób w czarnych pelerynach patrzyło na to z niedowierzaniem,a po chwili z niezadowoleniem, gdy zrozumiało, że przegrało zakład o calkiem sporą sumkę.
Po sali rozniosło się echo śmiech Czarnego Pana, który każdemy zmroził krew w żyłach.
-Wiedziałem, że nie będzie z tobą problemu, a teraz odpocznij jutro wyznaczę ci zadanie.
-Dobranoc.
Po ciężkim dniu Hermiona w końcu znalazła się w swoim pokoju pod kołdrą w ciepłym łóżku, jej maska opadła a na twarzy widać było zamyślenie i lekkie otępienie, jakby jeszcze nie dotarło do niej to co zrobiła...
***
-Dlaczego nie ma Hermiony?-zapytali równocześnie Fred i George Weasley.
-Ponieważ, nie wie o zebraniu.-oznajmił spokojnie Dumbledore
-A dlaczego?-dociekały bliźniaki
-Dlatego, że zebranie dotyczy jej osoby...
wolicie narracje pierwszo czy trzecioosobową?
***
-Zebranie Zakonu Feniksa rozpocznie się za 10 min na Grimmauld Place, mają się stawić wszyscy Członkowie oprócz Hermiony.-poinformował Dumbledore kilku nauczycieli należących do Zakonu.-Proszę przekazać innym.
-Oczywiście dyrektorze.
***
Hermiona po 30 minutach porządkowania swoich rzeczy zeszła do holu, pełna obaw co przygotował jej Czarny Pan. Została powiadomiona o próbie dwa dni przed wyjazdem do Malfoy's Manor, z tego wnioskując ojciec pewnie oczekiwał od niej jakiegokolwiek przygotowania się a ona nie miała nawet czasu o tym myśleć. Niestety teraz już trochę za późno. Z tą myślą zastała ją Bellatrix Lestrange. Kobieta podeszła do zamyślonej dziewczyny i chrząknęła chcąc zwrócić na siebie uwagę, nieskutecznie. Druga, głośniejsza próba przyniosła efekty, Hermiona popatrzyła na Belle zdziwionym wzrokiem.
-Proszę za mną panienko. Czarny Pan już wszystko przygotował.-oznajmiła po czym wymruczała pod nosem-o będzie ciężka noc..-Co nie umknęło czujnym uszom Riddlówny.
Hermiona przybrała swoją maskę, która schodziła z jej twarzy tylko kiedy była sama, po chwili kobiety dotarły do ściany, która pod krótką litanią w dziwnym języku rozstąpiła się przed nimi.
Pomieszczeni było pogrążone w mroku, więc nie można było określić jego wielkości. Na środku znajdowała się potężna fontanna zdobiona czaszkami i wężami, jednak zamiast wody znajdowały się w niej płomienie, które wokół niej tworzyły jasny krąg. Kilku czarodziejów w czarnych płaszczach stało przy płonącej fontannie i cicho o czymś dyskutowało, kiedy zobaczyli idące w ich stronę dwie kobiece sylwetki umilkło. W kręgu światła pojawił się Czarny Pan i spojrzał prosto na swoją córkę, która poczuła przeszywający ją zimny dreszcz, a w jej głowie odezwały się słowa Belli, których miała nie usłyszeć. Voldemort skinął lekko ręką dając znak aby się do niego zbliżyła. Hermiona bez wahania podeszła do swojego ojca.
- Wiesz dlaczego Cię tu wezwałem?-zapytał Czarny Pan.
-Tak, wiem, mam przejść próbę-opowiedziała młoda Riddlówna
-Próba będzie się składać z dwóch części. Pierwsza, którą przejdziesz teraz to próba Wierności, myślę, że nie będziesz miała z nią kłopotów-oznajmił ojciec i przebiegle się uśmiechnął-Natomiast druga część jest o wiele prostsza moim zdaniem. Dostaniesz zadanie do wykonania na które wyznaczę ci czas, jeśli zdasz obydwie częśći zostaniesz Naznaczona i przyjęta do mojego Wewnętrznego Kręgu. Zrozumiano?-zapytał, a w ciemnościach rozległy się szepty i ciche chichoty, do uszów Hermiony dotarło kilka urywków rozmowy Smierciożerców, które bębniły w jej głowie nie da rady, za słaba na to, nie ma tyle odwagi, ona wciąż jest Granger nie Riddle, nie ma szans. "Tak?"-pomyślała- "No to jeszcze się przekonamy!" Wewnątrz dziewczyny aż się zagotowało.
-Zrozumiałam, możemy zaczynać-oznajmiła Czarna a w jej głosie słychać było determinacje i gniew.
Kiedy to powiedziała nastąpiła głucha cisza, którą przerwał zadowolony głos Voldemorta;
-Wprowadzić tych mugoli.
Hermiona obróciła się w stronę otwierających się drzwi ku jej zdumieniu ukazali się w nich jej dawni "rodzice"
-Zabij ich.
Myśl goniła za myślą, cała determinacja i pewność siebie znikła, została tylko maska na jej twarzy, która nie pozwalała nikomu odgadnąć o czym myśli ani jak się czuje. Ponownie usłyszała szydercze śmiechy, wtedy już wiedziała.. Nazywam się Riddle do cholery, a nie Granger, szlama , która boi się Czarnej Magii.!!Zdezorientowanie Gangerowie zauważyli swoją byłą podopieczną i się uśmiechnęli, co ani trochę nie pomagało Hermionie.
-Hermiona!-zawołał pan Granger-Jak się cieszę, że cię widzę! Co to za ludzie?
Skierowała różdżkę w stronę wołającego ją mężczyzny.
-Ale.. ale.. co? Hermiona! Co.. co ty robisz?!-wołała załamana kobieta.
-To co należy.-odpowiedziała.-Avada kedavra!Zielone światło trafiło w zdumionego Grangera, a na twarzy kilku Śmierciożerców pojawił się złośliwy uśmieszek. W całej sali słychać było krzyki i zawodzenie żony leżącego na posadzce mężczyzny. Hermiona kolejny raz wypowiedziała Niewybaczalne zaklęcie i w pomieszczeniu zapanowała cisza. Kilka osób w czarnych pelerynach patrzyło na to z niedowierzaniem,a po chwili z niezadowoleniem, gdy zrozumiało, że przegrało zakład o calkiem sporą sumkę.
Po sali rozniosło się echo śmiech Czarnego Pana, który każdemy zmroził krew w żyłach.
-Wiedziałem, że nie będzie z tobą problemu, a teraz odpocznij jutro wyznaczę ci zadanie.
-Dobranoc.
Po ciężkim dniu Hermiona w końcu znalazła się w swoim pokoju pod kołdrą w ciepłym łóżku, jej maska opadła a na twarzy widać było zamyślenie i lekkie otępienie, jakby jeszcze nie dotarło do niej to co zrobiła...
***
-Dlaczego nie ma Hermiony?-zapytali równocześnie Fred i George Weasley.
-Ponieważ, nie wie o zebraniu.-oznajmił spokojnie Dumbledore
-A dlaczego?-dociekały bliźniaki
-Dlatego, że zebranie dotyczy jej osoby...
piątek, 20 czerwca 2014
Rozdział 31
Nie usprawiedliwiam sie nawet bo usprawiedliwienia nie mam. Mam tylko nadzieje że ktoś tu jsc zagląda:)
______________________________________________________________
Hermiona pakowała się na weekend w domu. Nie mogła się doczekać miała przejść jakiś egzamin, który przygodował jej Czarny Pan.Wciąż myślała o swoim śnie w którym pojawił się Lucjusz Malfoy jako jej kochanek. Riddlówna nie zaprzeczała temu, że czuje coś do Dracona. Malfoy'owie byli znani nie tlyko ze swoich wpływów i majątku jaki posiadali, ale również swoistego piękna i dostojności. Sen namieszał jej tylko w głowie. Lucjusz był od niej starszy o 18 lat wiec mógł być jej ojcem, a mimo to nie wyglądał na swój wiek no i miał żonę, za to Draco był wolny w jej wieku i niemniej przystojny, było w nim coś czego nie czuła przy żadnym innym chłopaku, a mianowicie czuła się przy nim bezpiecznie. Jednak.. Własnie i tu jest to "jednak". Malfoy Junior miał jeszcze dzicinne zachowanie co często ją irytowało i doprowadzało do szalu, a Lucjusz? Lucjusz był bardziej dojrzały i miał to "coś" tylko jeszcze nie mogła tego zidentyfikować, za mało z nim przebywała.. Hermiona nigdy by się nie spodziewała, że bedzie musiala wybierać miedzy Malfoy'ami przecież to niedorzecznosc!
Jej rozmyślania przerwało pukanie do drzwi.
-Proszę!-zaprosiła nieznajomego do środka.
Okazało się, że tym nieznajomym był nie kto inny jak Severus Snape.
-Och to pan profesorze. Jeszcze minutka i bedę gotowa. Prosze usiąść.-powiedziała i wskazała na kanape.
-Oczywiście panno Riddle-odrzekł i usiadł.
Po 30 minutach Hermiona wyłoniła się z łazienki i oznajmiła, że jest gotowa.
-Ach te kobiety..-mruczał Snape-każą czekać minutę a w rzeczywistości czekasz godzine..-poczym dodał głośniej-Proszę za mną panienko.
Kiedy dotarli na skraj Zakazanego Lasu nauczyciela Eliksirów dogoniła sowa, po odebraniu i przeczytaniu wiadomości profesor zwrócił się do uczennicy.
-Dzisiaj będziesz musiała sama udać się do Malfoy's Manor, wypadła mi ważna sprawa. Dasz rade?
-Oczywiście profesorze-odrzekła lekko rozbawiona i zirytowana Hermiona Za kogo on mnie ma? Za jakąś niedouczoną idiotkie?
-Wspaniale, w takim razie miłego weekendu.
-Dziękuję dowidzenia.-powiedziała i zniknęła.
Kiedy pojawiła się przed rezydencją czekali tam na nią Lucjusz i Bella z uśmiechami na twarzy.
-Witaj Hermiono -przywitał się Lucjusz
-Czarny Pan czeka niecierpliwie-dodała Bella
-Witajcie.Przekażcie tacie,że rozpakuje się i przyjde.
***
Przepraszam , że taki krótki i nudny ale od czego trzeba zacząć
______________________________________________________________
Hermiona pakowała się na weekend w domu. Nie mogła się doczekać miała przejść jakiś egzamin, który przygodował jej Czarny Pan.Wciąż myślała o swoim śnie w którym pojawił się Lucjusz Malfoy jako jej kochanek. Riddlówna nie zaprzeczała temu, że czuje coś do Dracona. Malfoy'owie byli znani nie tlyko ze swoich wpływów i majątku jaki posiadali, ale również swoistego piękna i dostojności. Sen namieszał jej tylko w głowie. Lucjusz był od niej starszy o 18 lat wiec mógł być jej ojcem, a mimo to nie wyglądał na swój wiek no i miał żonę, za to Draco był wolny w jej wieku i niemniej przystojny, było w nim coś czego nie czuła przy żadnym innym chłopaku, a mianowicie czuła się przy nim bezpiecznie. Jednak.. Własnie i tu jest to "jednak". Malfoy Junior miał jeszcze dzicinne zachowanie co często ją irytowało i doprowadzało do szalu, a Lucjusz? Lucjusz był bardziej dojrzały i miał to "coś" tylko jeszcze nie mogła tego zidentyfikować, za mało z nim przebywała.. Hermiona nigdy by się nie spodziewała, że bedzie musiala wybierać miedzy Malfoy'ami przecież to niedorzecznosc!
Jej rozmyślania przerwało pukanie do drzwi.
-Proszę!-zaprosiła nieznajomego do środka.
Okazało się, że tym nieznajomym był nie kto inny jak Severus Snape.
-Och to pan profesorze. Jeszcze minutka i bedę gotowa. Prosze usiąść.-powiedziała i wskazała na kanape.
-Oczywiście panno Riddle-odrzekł i usiadł.
Po 30 minutach Hermiona wyłoniła się z łazienki i oznajmiła, że jest gotowa.
-Ach te kobiety..-mruczał Snape-każą czekać minutę a w rzeczywistości czekasz godzine..-poczym dodał głośniej-Proszę za mną panienko.
Kiedy dotarli na skraj Zakazanego Lasu nauczyciela Eliksirów dogoniła sowa, po odebraniu i przeczytaniu wiadomości profesor zwrócił się do uczennicy.
-Dzisiaj będziesz musiała sama udać się do Malfoy's Manor, wypadła mi ważna sprawa. Dasz rade?
-Oczywiście profesorze-odrzekła lekko rozbawiona i zirytowana Hermiona Za kogo on mnie ma? Za jakąś niedouczoną idiotkie?
-Wspaniale, w takim razie miłego weekendu.
-Dziękuję dowidzenia.-powiedziała i zniknęła.
Kiedy pojawiła się przed rezydencją czekali tam na nią Lucjusz i Bella z uśmiechami na twarzy.
-Witaj Hermiono -przywitał się Lucjusz
-Czarny Pan czeka niecierpliwie-dodała Bella
-Witajcie.Przekażcie tacie,że rozpakuje się i przyjde.
***
Przepraszam , że taki krótki i nudny ale od czego trzeba zacząć
wtorek, 8 października 2013
Rozdział 30
Hermiona siedziała zapatrzona w okno w ogóle nie słuchała pani Sprout. Myślała, wiedziała co musi zrobić, chociaż nie w pełni zaufała swojemu oddzyskanemu tacie, chciala wykonać to zadanie które jej powierzył, a raczej chciała sie odegrać, zemścić... Taaaak chciała zemsty jak nigdy..
-Ej kocico!!-z transu wyrwał ja krzyk Malfoya. Ockneła sie i zobaczyła ze sa sami w klasie, co ją zdziwiło.
-Co jest ? Czemu jesteśmy sami?
-Lekcja się skończyła kotku.
-Taak? Co?? Jak Ty do mnie powiedziałes?
-Kotku.-odpowiedział lekko zdziwiony chlopak i się usmiechnął-Przecież jesteśmy razem od pół roku.
Hermionę zatkało, ale poczuła się szczęsliwa? Niemożliwe. Mimo to odpowiedziała;
-No tak, przepraszam zamyśliłam sie kochanie-sama się dziwiła ze tak łatwo jej to przychodzi
-Kocham CIe-powiedział i wziął ja za ręke
-Ja Cibie tez-odpowiedziała i usmiechnęła się do niego.
Raz wyszli z klasy i idąc korytarzami Hogwartu przytuleni nie wzbudzali w ogóle szoku, tylko ciche szepty zdumienia, że młody Casanova chyba sie zakochał na poważnie.
Był Piątek o 18 miala jechać do taty na weekend. Nie mogła się już doczekać wiedziała, że ktoś tam na nią czeka tylko nie mogła przypomnieć sobie kto.. Czuła się jakby ktoś wymazał jej pamięć.
-W koncu!-wyrwało się pannie Riddle kiedy wybila 18
-Widze , że juz nie możesz się doczekac-usmiechnął się Snape i chwycił ja za ręke, kiedy znalazla się juz przed Riddle Manor pewnym krokiem ruszyla w stronę drzwi nie odpowiadając na żadne pochylenie głowy przez Śmierciożerców. W końcu dotarła do swojej komnaty a tam czekał na nią... "Lucjusz?!"pomyslała "Niemożliwe..."
-Witaj kochana- powiedział, podszedł do niej i namiętnie ją pocałował. Ona oddała ten pocałunek z taka samą namietnością i zachłannościa ku własnemu zdumieniu.
Nagle do pokoju wpadł Draco, Hermiona i Malfoy Senior oniemiali.. Mialo go nie być.
-Hermiona ?!
-Hermiona!!! -rozległ się nagle inny głos.
Młoda Riddlówna otworzyła oczy i zobaczyła, że znajduje się w Skrzydle Szpitalnym
-Co.. Co ja tu robie?-zapytala zdezorientowana
-Zemdlałas-stwierdził Draco
-Na lekcji-dodał Blaise
-Co Ty nie powiesz.. chyba nie w pokoju..-zadrwiła Pansy
"Wszystko wróciło do normy. Wróciłam!" pomyślała Czarna
-Co masz taka dziwną minę?-zapytał blondyn
-Miałam okropny sen.. Chodziłam z Tobą.. Niedorzecznosc-zasmiała się Herm, doszła do wniosku, że o drugim kochanku nie warto wspominać.
-Hahaha no..-potwierdził Malfoy a w mysli zadał sobie pytanie Niby dlaczego...?
_________________________________________________________________________
Wybaczcie, że taki krótki, ale staram się wrócić do formy.. Wiecie jak?? :)))
-Ej kocico!!-z transu wyrwał ja krzyk Malfoya. Ockneła sie i zobaczyła ze sa sami w klasie, co ją zdziwiło.
-Co jest ? Czemu jesteśmy sami?
-Lekcja się skończyła kotku.
-Taak? Co?? Jak Ty do mnie powiedziałes?
-Kotku.-odpowiedział lekko zdziwiony chlopak i się usmiechnął-Przecież jesteśmy razem od pół roku.
Hermionę zatkało, ale poczuła się szczęsliwa? Niemożliwe. Mimo to odpowiedziała;
-No tak, przepraszam zamyśliłam sie kochanie-sama się dziwiła ze tak łatwo jej to przychodzi
-Kocham CIe-powiedział i wziął ja za ręke
-Ja Cibie tez-odpowiedziała i usmiechnęła się do niego.
Raz wyszli z klasy i idąc korytarzami Hogwartu przytuleni nie wzbudzali w ogóle szoku, tylko ciche szepty zdumienia, że młody Casanova chyba sie zakochał na poważnie.
Był Piątek o 18 miala jechać do taty na weekend. Nie mogła się już doczekać wiedziała, że ktoś tam na nią czeka tylko nie mogła przypomnieć sobie kto.. Czuła się jakby ktoś wymazał jej pamięć.
-W koncu!-wyrwało się pannie Riddle kiedy wybila 18
-Widze , że juz nie możesz się doczekac-usmiechnął się Snape i chwycił ja za ręke, kiedy znalazla się juz przed Riddle Manor pewnym krokiem ruszyla w stronę drzwi nie odpowiadając na żadne pochylenie głowy przez Śmierciożerców. W końcu dotarła do swojej komnaty a tam czekał na nią... "Lucjusz?!"pomyslała "Niemożliwe..."
-Witaj kochana- powiedział, podszedł do niej i namiętnie ją pocałował. Ona oddała ten pocałunek z taka samą namietnością i zachłannościa ku własnemu zdumieniu.
Nagle do pokoju wpadł Draco, Hermiona i Malfoy Senior oniemiali.. Mialo go nie być.
-Hermiona ?!
-Hermiona!!! -rozległ się nagle inny głos.
Młoda Riddlówna otworzyła oczy i zobaczyła, że znajduje się w Skrzydle Szpitalnym
-Co.. Co ja tu robie?-zapytala zdezorientowana
-Zemdlałas-stwierdził Draco
-Na lekcji-dodał Blaise
-Co Ty nie powiesz.. chyba nie w pokoju..-zadrwiła Pansy
"Wszystko wróciło do normy. Wróciłam!" pomyślała Czarna
-Co masz taka dziwną minę?-zapytał blondyn
-Miałam okropny sen.. Chodziłam z Tobą.. Niedorzecznosc-zasmiała się Herm, doszła do wniosku, że o drugim kochanku nie warto wspominać.
-Hahaha no..-potwierdził Malfoy a w mysli zadał sobie pytanie Niby dlaczego...?
_________________________________________________________________________
Wybaczcie, że taki krótki, ale staram się wrócić do formy.. Wiecie jak?? :)))
czwartek, 20 czerwca 2013
Rozdział 29
Cisza jaka zapanowała po wyjsciu Śmierciożerców była tak głęboka, że można było usłyszeć szmer wiatru za oknem. Hermiona nie wiedziała co zrobić więc stała i gapiła się na ojca.
-Będziesz tak stała czy usiądziesz?
"Czarny Pan wysilil się na uprzejmość" zadrwiła, ale tylko w myślach i bez słowa usiadła na przeciwko taty, a maska nie schodziła z jej twarzy ani na minutę.
- Napijesz się czegoś?-zapytał Voldemort próbując niezręcznie nawiązać rozmowę. Chociaz nie było po nim tego widać ogromnie się stresował, pamiętał tylko swoją córke jako małą dziewczynkę, a tu kto przed nim siedzi? Dorosła kobieta.. no prawie poprawił się.
- hmm.. whiskey z lodem-powiedziała i lekko podniosła kącik ust oczekując jego reakcji.
- Nie za młoda jesteś? Nie powinnaś w tym wieku pić alkoholu
- No niee.. będziesz mnie teraz uczyć co mam robic, a czego nie?! A gdzie byłeś przez te wszystkie lata, co?!- zapadła głucha cisza- No? Nie stać cię na nic więcej?!
Lord wstał, a w pokoju zapanował lekki mrok.
-Uważaj do kogo mówisz gówniaro- jego oczy pociemniały
-Haha myslisz, że się ciebie boję? Że będe błagać o litość?!- jej oczy zwęziły się w wąskie szparki i zmieniły kolor na czerwony- Nie przelicz się czasem! Tato - ostatnie słowo wypluła jakby miała okropny smak. Napięcie w pokoju momentalnie wzrosło, wydawalo się, że cały budynek zaraz wyleci w powietrze. Lucjusz i Bella przysłuchujący się rozmowie zza drzwi wstrzymali oddechy. Przez te kilka sekund Hermiona pomyslała, że posunęła się za daleko, ale się nie cofnęła. Jej twarz nadal pozostała chłodna z pogardliwie wygiętymi wargami. Niespodziewanie Voldemort roześmiał się tak glośno, że Lestrange stojąca za drzwiami odskoczyła od drzwi jak oparzona.
-Jesteś taka sama jak ja Hermiono.
Panna Riddle nie wiedziała czy odebrać to jako komplement czy jako obraze jednak jej oczy wróciły juz do swojej pierwotnej postaci. W duchu pomyślała, że była taka cały czas tylko nikt nie pozwolił jej rozwinać skrzydeł....
* Po drugiej stronie drzwi *
- Gadają już z dobre dwie godziny.. -narzekał Lucjusz
-No.. Coś czuję , że nasza nowa pani domu bedzię jednak łagodniejsza od taty.
-Na pewno.. W końcu to była Granger
-Ide spać.. nie chce mi sięczekać aż skończą - oznajmiła Bella i wykrzywiła twarz w grymasie niezadowolenia.
* Zebranie Zakonu Feniksa *
-Nadal nie wróciła?-zapytał Dumbledore spoglądając na zegar wiszący nad wejsciem do jego gabinetu
-Już prawie trzecia nad ranem-stwierdziła zmartwiona profesor McGonagall
- Może spodobał jej się nowy dom i postanowiła zostać na noc.-zakpił Ron
-Zamknij się-powiedział Georg
-Kto go w ogóle przyjął do Zakonu..-dopowiedział Fred
Młodszy brat juz miał odpowiedzieć na ta uwage, kiedy pokój rozjaśniły szmaragdowe płomienie z przebłyskami srebra, poczym panna Riddle zmaterializowała się w kominku. Snape nie mógł wypowiedzieć ani słowa poruszał ustami jak ryba wyciągnięta z wody.
-Co? Ale jak to?-w końcu udało mu się wykrztusić'
-Coś się stało?-zapytała wesołym tonem Hermiona wadząc wzrokiem po zebranych osobach i zatrzymując się na Severusie
-Ty.. Płomień zielony..
-Zawsze jest zielony.-stwirdziła spokojnie Hermiona
-Z srebrnymi płomieniami- dokończył już pewniem Mistrz Eliksirów
-Och.. zawsze taki był kiedy podróżowałam siecią Fiuu
-Tyle czasu..-mruczał dyrektor- Jak mogliśmy tego nie zauważyć
-Ach dyrektorowi pewnie chodzi o to, że jak zawsze byłam jestem i będe czystej krwi ślizgonką-dostała olśnienia Czarna co jeszcze bardziej przybiło nauczycielke Transmutacji
-Tak istotnie o to mi chdzi-powiedział głośno dyrektor, a pomyślał, że nie tylko.
-Gdzie przebywałaś tyle czasu?-zadał pytanie Moody
-U taty -odpowiedziała
- Gdzie dokładnie?
-Nie wiem zasłonili mi oczy i przetransportowali do gabinetu ojca
-Kto cię tam przeniósł?
-Nie mam pojęcia byli w maskach
Kłamie perfekcyjnie pomyslał Snape bo dobrze wiedział gdzie była i z kim tam poszła.
- Dobrze jeszcze jedno pytanie
-Słucham?
-Po której stoisz stronie? Chcesz należeć do Zakonu?
-Oczywiście.
-No to chyba wyjasnia sprawe- wtrącił się Severus- a teraz nie męczcie mojej uczennicy bo jutro ma zajęcia- Idź do swojego pokoju panno Riddle
Hermiona skinęła głową i wyszła. W gabinecie dyrektora Hogwartu jeszcze przez długi czas panowała cisza, której nikt nie przerywał, ponieważ każdy pogrążony był w swoich myślach....
-Będziesz tak stała czy usiądziesz?
"Czarny Pan wysilil się na uprzejmość" zadrwiła, ale tylko w myślach i bez słowa usiadła na przeciwko taty, a maska nie schodziła z jej twarzy ani na minutę.
- Napijesz się czegoś?-zapytał Voldemort próbując niezręcznie nawiązać rozmowę. Chociaz nie było po nim tego widać ogromnie się stresował, pamiętał tylko swoją córke jako małą dziewczynkę, a tu kto przed nim siedzi? Dorosła kobieta.. no prawie poprawił się.
- hmm.. whiskey z lodem-powiedziała i lekko podniosła kącik ust oczekując jego reakcji.
- Nie za młoda jesteś? Nie powinnaś w tym wieku pić alkoholu
- No niee.. będziesz mnie teraz uczyć co mam robic, a czego nie?! A gdzie byłeś przez te wszystkie lata, co?!- zapadła głucha cisza- No? Nie stać cię na nic więcej?!
Lord wstał, a w pokoju zapanował lekki mrok.
-Uważaj do kogo mówisz gówniaro- jego oczy pociemniały
-Haha myslisz, że się ciebie boję? Że będe błagać o litość?!- jej oczy zwęziły się w wąskie szparki i zmieniły kolor na czerwony- Nie przelicz się czasem! Tato - ostatnie słowo wypluła jakby miała okropny smak. Napięcie w pokoju momentalnie wzrosło, wydawalo się, że cały budynek zaraz wyleci w powietrze. Lucjusz i Bella przysłuchujący się rozmowie zza drzwi wstrzymali oddechy. Przez te kilka sekund Hermiona pomyslała, że posunęła się za daleko, ale się nie cofnęła. Jej twarz nadal pozostała chłodna z pogardliwie wygiętymi wargami. Niespodziewanie Voldemort roześmiał się tak glośno, że Lestrange stojąca za drzwiami odskoczyła od drzwi jak oparzona.
-Jesteś taka sama jak ja Hermiono.
Panna Riddle nie wiedziała czy odebrać to jako komplement czy jako obraze jednak jej oczy wróciły juz do swojej pierwotnej postaci. W duchu pomyślała, że była taka cały czas tylko nikt nie pozwolił jej rozwinać skrzydeł....
* Po drugiej stronie drzwi *
- Gadają już z dobre dwie godziny.. -narzekał Lucjusz
-No.. Coś czuję , że nasza nowa pani domu bedzię jednak łagodniejsza od taty.
-Na pewno.. W końcu to była Granger
-Ide spać.. nie chce mi sięczekać aż skończą - oznajmiła Bella i wykrzywiła twarz w grymasie niezadowolenia.
* Zebranie Zakonu Feniksa *
-Nadal nie wróciła?-zapytał Dumbledore spoglądając na zegar wiszący nad wejsciem do jego gabinetu
-Już prawie trzecia nad ranem-stwierdziła zmartwiona profesor McGonagall
- Może spodobał jej się nowy dom i postanowiła zostać na noc.-zakpił Ron
-Zamknij się-powiedział Georg
-Kto go w ogóle przyjął do Zakonu..-dopowiedział Fred
Młodszy brat juz miał odpowiedzieć na ta uwage, kiedy pokój rozjaśniły szmaragdowe płomienie z przebłyskami srebra, poczym panna Riddle zmaterializowała się w kominku. Snape nie mógł wypowiedzieć ani słowa poruszał ustami jak ryba wyciągnięta z wody.
-Co? Ale jak to?-w końcu udało mu się wykrztusić'
-Coś się stało?-zapytała wesołym tonem Hermiona wadząc wzrokiem po zebranych osobach i zatrzymując się na Severusie
-Ty.. Płomień zielony..
-Zawsze jest zielony.-stwirdziła spokojnie Hermiona
-Z srebrnymi płomieniami- dokończył już pewniem Mistrz Eliksirów
-Och.. zawsze taki był kiedy podróżowałam siecią Fiuu
-Tyle czasu..-mruczał dyrektor- Jak mogliśmy tego nie zauważyć
-Ach dyrektorowi pewnie chodzi o to, że jak zawsze byłam jestem i będe czystej krwi ślizgonką-dostała olśnienia Czarna co jeszcze bardziej przybiło nauczycielke Transmutacji
-Tak istotnie o to mi chdzi-powiedział głośno dyrektor, a pomyślał, że nie tylko.
-Gdzie przebywałaś tyle czasu?-zadał pytanie Moody
-U taty -odpowiedziała
- Gdzie dokładnie?
-Nie wiem zasłonili mi oczy i przetransportowali do gabinetu ojca
-Kto cię tam przeniósł?
-Nie mam pojęcia byli w maskach
Kłamie perfekcyjnie pomyslał Snape bo dobrze wiedział gdzie była i z kim tam poszła.
- Dobrze jeszcze jedno pytanie
-Słucham?
-Po której stoisz stronie? Chcesz należeć do Zakonu?
-Oczywiście.
-No to chyba wyjasnia sprawe- wtrącił się Severus- a teraz nie męczcie mojej uczennicy bo jutro ma zajęcia- Idź do swojego pokoju panno Riddle
Hermiona skinęła głową i wyszła. W gabinecie dyrektora Hogwartu jeszcze przez długi czas panowała cisza, której nikt nie przerywał, ponieważ każdy pogrążony był w swoich myślach....
sobota, 1 czerwca 2013
Sowa
Na brośbe jednej z moich Fanek/Fanów i pewnie nie jednej/go ogłaszam że nie jestem w stanie sie skupić na niczym poniewaz za trzy dni jade do tej kliniki i nie mg zebrać mysli niby nic strasznego ale jednak bd daleko od domu zero znajomych czy bliskich, nawet nie wiem kiedy wróce przepraszam bardzo :((
H. Riddle
H. Riddle
piątek, 10 maja 2013
Rozdział 28
Wracam do narracji trzecioosobowej xd znudziła mi sie pierwsza :D
_____________________________________________________________________________
Hermiona ani troche nie mogła się skupić na lekcji. Wciąż myślała o spotkaniu z ojcem,. Jej rozproszona uwaga spowodowała między innymi zamienienie Dracona Malfoya w zielonego tygrysa w różowe plamki z czego cała klasa miała niezły ubaw. Jeszcze kilka podobnych przypadków się zdarzyło, ale kiedy kapelusz pani profesor zamienił się w czapke skateowską McGonagall nie wytrzynmała;
-Panno Gr.. Riddle co się z panią dzieje?
Dziewxzyna jakby wypadła z transu rozejrzała się po klasie i zobaczyła wracajacy do swej dawnej postaci kapelusz nauczycielki i jej groźną minę.
-Ja bardzo przepraszam, jestem trochę rozkojarzona dzisiaj mam ważny dla mnie dzień.
-Pewnie idzie się spotkać z tatusiem-zakpił Ron teatralnym szeptem, w ermionie się zagotowało
-A żebyś wiedział- odparowała a mina Weasleya zrzedła
-Och..-wyrwało sie Minerwie jak i wiekszości uczniom
Gong ogłosił koniec lekcji a Hemriona wyszła z klasy, a za nią Draco rzucając na wszystkich spojrzenia które mogłyby zabić.
***
Dobiła godzina !7.30 Czarna zaczęła się zbierać do wyjścia kiedy nagle do jej pokoju wleciał Draco i Blais
-Hermi!-Zabini rzucił się na przyjaciółke- myślałem, że nie zdąze się jeszcze z tobą zobaczyć!
-O co wam chodzi przeciez nie wyjeżdzam na trzy lata-zaśmiała się
-No tak ale jednak to poważna sprawa.-oznajmił poważnym tonem Diabeł poczym się roześmiał psując efekt
-No i nie zapomnij nam o wszystkim opowiedziec zaraz po powrocie zrozumiałas ?-zapytał Dracze
-Jasne... wychodze
-Powodzenia.
***
Hermiona dotarła na skraj lasu w ciągu piętnastu minut, zostało jej 10. Już miała się zastanawiać w którą stronę iść kiedy ktoś odezwał się za jej plecami
-Panienka przed czasem, Czarny Pan sięucieszy, że tak bardzo panience zależy na tym spotkaniu.
Dziewczyna gwałtownie się odwróciła i wpadła prosto w ramiona Lucjusza Malfoya.
-Przepraszam-powiedziała z godnością i się odsunęła-Alez nie ma za co..-powiedział cicho pan Malfoy i sie zaśmiał podając jej dłoń. Czarna bez wachania ją chwyciła i już po chwili stali przed Malfoy's Manor. Gdyby nie lekcje manier Hermiona stała by przed dworkiem z rozwartymi ustami i wytrzeszczonymi oczami.
, tymczasem jej twarz nie wyrażała nawet najmniejszych emocji zaden mięsień nie drgnał. Lucjusz patrząc na jej twarz uśmiechnął się z zadowoleniem.
Weszli do środka. W salonie przywitała ich Bellatrix;
-Witaj mała, jestem Bellatrix Lestrange, mów mi po prostu Bella-podlizywała sie
-Miło mi. Hermiona Riddle-przedstawiła się
-Gra... granger?
-Nie-uśmiechnęła się uprzejmie- Riddle
-Och.. oczywiście.. prosze za mną Czarny Pan już czeka
Ruszyli schodami na wyzsze piętra, po chwili dotarli przed czarne mosięzne drzwi. Bella ostrożnie podeszła i zapukała delikatnie, dzrwi same się otworzyły, Lucjusz przepuścił kobiety poczym sam wszedl.
-Spodziewałem się was później-odezwał się zaskoczony Voldemort
Hermiona nie spodziewała się że jego głos może byc tak przyjemny dla ucha. Jedyny raz kiedy go słyszała to brzmiał jak tysiące ostrz wbijających się w nią.
-Panienka pojawiła się przed czasem Panie-odezwał sięswobodnie pan Malfoy, z czego Riddle wywnioskowała, że Czarny Pan zachowuje się swobodnie przy najbardziej zaufanych Smierciożercach jeśli w ogule umie zachowywać się swobodnie. Jej myśli krążyły po najdziwniejszych drogach podczas gdy jej twarz wyrażała tylko chłodną obojętnośc.
-Zostawcie nas samych -powiedział Lord
____________________
rozdział niestety króciutki
Sowa
Odwieszam bloga.. :P mimo ze zagrozenia nie wszystkie zostały poprawione to nie chce dłużej trzymac was w niepewnosci w ten weekend na pewno pojawi się nowy rozdział kocham was : **
H. Riddle
H. Riddle
piątek, 19 kwietnia 2013
Sowa
Bardzo przykro mi Was o tym informować ale musze zawiesić bloga :C mam testy w przyszłym tyg i jeszcze musze poprawić parę zagrożeń. Tak więc kolejne informacje pojawią się początkiem Maja. Dziękuję i przepraszam
H. Riddle
H. Riddle
niedziela, 10 marca 2013
Rozdział 27
Doszłam do Wielkiej Sali i zaczęło mnie gryźć sumienie. Podeszłam do swoich nowych przyjaciół i usiadłam obok Draco
-Hej.. Smoku?-zaczęłam niepewnie
-Hmm..?-dał znak, że słucha
-Wiesz chciałam cię przeprosić za moje wcześniejsze zachowanie.. Nie wiem co mnie napadło
-Ojcowska natura cie dopadła-powiedział Draco i wszyscy zaczęliśmy się głośno śmiać obrzucani nienawistnymi spojrzeniami gryfonów
-Ale wybaczasz mi?
-Jasne Czarna-powiedział z usmiechem przytulił mnie i dał buziaka w policzek, po chwili usłyszeliśmy jak Weasley się dławi cały czerwony.
-Ymm.. Dracze.. Dlaczego Czarna?
-A nie wiem bo masz czarne włosy i twój ojciec jest Czarnym Panem
-Aha.
-Ale nie przeszkadza ci to, co?
-Nie, nie-odpowiedziałam i w tym samym momencie do Sali wleciała poranna sowia poczta.
Przyjaciele patrzyli jak podlatuje do mnie wielki, czarny jak smoła kruk z przywiązaną paczuszką do nogi. Niepewnie odwiązałam przesyłkę, a ptak nie czekając na odpowiedź odleciał.
Najpierw otworzyłam list. Kartka była pokryta cienkim pochyłym pismem
Droga Hermiono!
Mam nadzieję, że już się oswoiłaś z nową sytuacją w Hogwarcie i że dobrze Ci się żyję w Slytherinie. Dałem Ci trochę czaasu abyś mogła przetrawić to iż jesteś moją córką. Myśle, że najwyższy czas na spotkanie, chciałbym Cie wreszcie zobaczyć. Bądź w ten piątek o godzinie 18 w Zakazanym Lesie. Wyślę kogoś po Ciebie
Twój ojciec
T. M. R.
Zrobiło mi się słabo. Dzisiaj jest czwartek a więc to jutro! panikowałam. Przyjaciele chyba wyczytali coś z mojej twarzy, bo zaczęli się dopytywać o co chodzi.
-Nic się nie stało. Wiecie co ja już ide sie położyć-oznajmiłam i nie czekając na odpowiedź szybkim krokiem wyszłam z Wielkiej Sali i skierowałam się do swojego dormitorium.
Nie mogłam się uspokoić, więc postanowiłam wziąc kąpiel, po jakiś 30 minutach wyszłam z wanny i ubrałam dwuczęściową zieloną piżamke poczym wyszłam z łazienki.
Na moim łóżku leżał sobie Draco najspokojniej w świecie mi się przypatrując
-Co tu robisz?
-Czekam na ciebie-oparł usmiechając się ironicznie
-Doprawdy? Myślałam, że pomyliłeś drzwi-zakpiłam
-Dobra, dobra ty lepiej gadaj co jest. Ten list to od ojca tak?
-Ech.. tak
-Co chciał?
-Chce się spotkać
-Kiedy?
-Jutro.
-CO?!
-No niestety, boję się Draco. Nie wiem jaki on bedzie w stosunku do mnie.
-Nie martw się jestem pewny, ze nic ci nie zrobi-ale głos mu się załamał sam w to nie wierzył.
-O 18 mam się stawić w Zakazanym Lesie
-Yhym.. kto ma po ciebie przyjśc?
-Nie wiem. Draco?
-Tak?
-Zostaniesz na noc?
-Jasne, jakże bym mógł odmówić-powiedział i zaczął się śmiać a ja dołączyłam do niego.
-Okey ide wziąć prysznic i zaraz wracam.
-Tylko się nie utop!-krzyknęłam za nim
-Nie śmiałbym. hahaha
***
Po piętnastu minutach oboje leżeliśmy w łóżku, gadając w najlepsze. Około północy zasnęliśmy przytuleni do siebie. Rano obudził ich głośne chrząknięcie
-Co.. co się stało?-zapytałam zdezorientowana chrząknięciem,b o Draco wciąż spał. Wtedy odwróciłam głowę i zobaczyłam stojącego w wejściu profesora Snape'a.
-Och to pan.. W czym mogę pomóc?
-Och w niczym specjalnym chciałem tylko sprawdzić dlaczego nie bylo was dzisiaj na lekcjach-powiedział spokojnym głosem i uśmiechnął się widząc moje zdziwione spojrzenie wędrujące w strone zegarka. Była 12
-Draco! Wstawaj!!!!-wydarłam mu się do ucha
-Co? Co się dzieję??- zerwał sie przerażony chłopak, a widząc Snape'a zapytał
-Co pan tu robi?
-Już nic, własnie wychodze, mam nadzieje, że Hemriona wszytsko ci przekaże-uśmiechnął się ironicznie i wyszedl
-Przekaże? ale co?-zapytał coraz bardziej zdziwiony chłopak
-To!-powiedziałm i przekręciłam jego głowę w stronę zegarka
-O kurwa!
-No własnie mamy 10 minut na wszytko, z dotarciem na Transmutacje!!
Wyrobili się w niecałe siedem minut i biegli na lekcje, wiedzieli, ze jeśli się spóźnią McGonagall na pewno nie przymknie na to oka, ale cóz taki los ślizgonów. Dotarli zmachani pod klase rózno z dzwonkiem.
Reszta klasy popatrzyła na nich rozbawiona, a opiekunka Griffindoru tylko nieznacznie uniosła brew na ten widok i kazała wejść im do klasy.
-Hej.. Smoku?-zaczęłam niepewnie
-Hmm..?-dał znak, że słucha
-Wiesz chciałam cię przeprosić za moje wcześniejsze zachowanie.. Nie wiem co mnie napadło
-Ojcowska natura cie dopadła-powiedział Draco i wszyscy zaczęliśmy się głośno śmiać obrzucani nienawistnymi spojrzeniami gryfonów
-Ale wybaczasz mi?
-Jasne Czarna-powiedział z usmiechem przytulił mnie i dał buziaka w policzek, po chwili usłyszeliśmy jak Weasley się dławi cały czerwony.
-Ymm.. Dracze.. Dlaczego Czarna?
-A nie wiem bo masz czarne włosy i twój ojciec jest Czarnym Panem
-Aha.
-Ale nie przeszkadza ci to, co?
-Nie, nie-odpowiedziałam i w tym samym momencie do Sali wleciała poranna sowia poczta.
Przyjaciele patrzyli jak podlatuje do mnie wielki, czarny jak smoła kruk z przywiązaną paczuszką do nogi. Niepewnie odwiązałam przesyłkę, a ptak nie czekając na odpowiedź odleciał.
Najpierw otworzyłam list. Kartka była pokryta cienkim pochyłym pismem
Droga Hermiono!
Mam nadzieję, że już się oswoiłaś z nową sytuacją w Hogwarcie i że dobrze Ci się żyję w Slytherinie. Dałem Ci trochę czaasu abyś mogła przetrawić to iż jesteś moją córką. Myśle, że najwyższy czas na spotkanie, chciałbym Cie wreszcie zobaczyć. Bądź w ten piątek o godzinie 18 w Zakazanym Lesie. Wyślę kogoś po Ciebie
Twój ojciec
T. M. R.
Zrobiło mi się słabo. Dzisiaj jest czwartek a więc to jutro! panikowałam. Przyjaciele chyba wyczytali coś z mojej twarzy, bo zaczęli się dopytywać o co chodzi.
-Nic się nie stało. Wiecie co ja już ide sie położyć-oznajmiłam i nie czekając na odpowiedź szybkim krokiem wyszłam z Wielkiej Sali i skierowałam się do swojego dormitorium.
Nie mogłam się uspokoić, więc postanowiłam wziąc kąpiel, po jakiś 30 minutach wyszłam z wanny i ubrałam dwuczęściową zieloną piżamke poczym wyszłam z łazienki.
Na moim łóżku leżał sobie Draco najspokojniej w świecie mi się przypatrując
-Co tu robisz?
-Czekam na ciebie-oparł usmiechając się ironicznie
-Doprawdy? Myślałam, że pomyliłeś drzwi-zakpiłam
-Dobra, dobra ty lepiej gadaj co jest. Ten list to od ojca tak?
-Ech.. tak
-Co chciał?
-Chce się spotkać
-Kiedy?
-Jutro.
-CO?!
-No niestety, boję się Draco. Nie wiem jaki on bedzie w stosunku do mnie.
-Nie martw się jestem pewny, ze nic ci nie zrobi-ale głos mu się załamał sam w to nie wierzył.
-O 18 mam się stawić w Zakazanym Lesie
-Yhym.. kto ma po ciebie przyjśc?
-Nie wiem. Draco?
-Tak?
-Zostaniesz na noc?
-Jasne, jakże bym mógł odmówić-powiedział i zaczął się śmiać a ja dołączyłam do niego.
-Okey ide wziąć prysznic i zaraz wracam.
-Tylko się nie utop!-krzyknęłam za nim
-Nie śmiałbym. hahaha
***
Po piętnastu minutach oboje leżeliśmy w łóżku, gadając w najlepsze. Około północy zasnęliśmy przytuleni do siebie. Rano obudził ich głośne chrząknięcie
-Co.. co się stało?-zapytałam zdezorientowana chrząknięciem,b o Draco wciąż spał. Wtedy odwróciłam głowę i zobaczyłam stojącego w wejściu profesora Snape'a.
-Och to pan.. W czym mogę pomóc?
-Och w niczym specjalnym chciałem tylko sprawdzić dlaczego nie bylo was dzisiaj na lekcjach-powiedział spokojnym głosem i uśmiechnął się widząc moje zdziwione spojrzenie wędrujące w strone zegarka. Była 12
-Draco! Wstawaj!!!!-wydarłam mu się do ucha
-Co? Co się dzieję??- zerwał sie przerażony chłopak, a widząc Snape'a zapytał
-Co pan tu robi?
-Już nic, własnie wychodze, mam nadzieje, że Hemriona wszytsko ci przekaże-uśmiechnął się ironicznie i wyszedl
-Przekaże? ale co?-zapytał coraz bardziej zdziwiony chłopak
-To!-powiedziałm i przekręciłam jego głowę w stronę zegarka
-O kurwa!
-No własnie mamy 10 minut na wszytko, z dotarciem na Transmutacje!!
Wyrobili się w niecałe siedem minut i biegli na lekcje, wiedzieli, ze jeśli się spóźnią McGonagall na pewno nie przymknie na to oka, ale cóz taki los ślizgonów. Dotarli zmachani pod klase rózno z dzwonkiem.
Reszta klasy popatrzyła na nich rozbawiona, a opiekunka Griffindoru tylko nieznacznie uniosła brew na ten widok i kazała wejść im do klasy.
poniedziałek, 4 marca 2013
Sowa
Do czytających czarodzieji!
Mam do Was, ważne dla mnie pytanie. Chciałam stworzyć podstronę na moim blogu pod nazwą Wspomnienia z Hogwartu zamieściłabym tam różne zdjęcia, tylko nie wiem czy macie ochotę na coś takiego? Nie chce tego tworzyć a nikomu się nie przyda. Dodawałabym kolejne zdjęcia (po kilka) co tydzień na przykład. Proszę o wyrażenie swojej opinii w komentarzach.
Wasza
H. Riddle
Mam do Was, ważne dla mnie pytanie. Chciałam stworzyć podstronę na moim blogu pod nazwą Wspomnienia z Hogwartu zamieściłabym tam różne zdjęcia, tylko nie wiem czy macie ochotę na coś takiego? Nie chce tego tworzyć a nikomu się nie przyda. Dodawałabym kolejne zdjęcia (po kilka) co tydzień na przykład. Proszę o wyrażenie swojej opinii w komentarzach.
Wasza
H. Riddle
niedziela, 3 marca 2013
Rozdział 26
Dedyk dla Agusi : *
_______________________________________________
Przez kilka sekund panowało milczenie, zaczęłam się zastanawiać czy się nie przesłyszałam jednak Severus zmierzył mnie wzrokiem z góry na dół i zapytał;
- Chcesz być drugim Prefektem Slytherinu?
-Że co?-spodziewałam się jakiejś powaznej rozmowy a tu co?
-To co słyszysz-oznajmił i usmiechnął się zapewne odgadując moje myśli-Parkinson sobie nie radzi a wiem, że byłaś prefektem w Gryffindorze.
-No.. racja. Hmm.. niech bedzię
-Wiedziałem, że się zgodzisz-tymczasem dotarliśmy do lochów i stanęliśmy przed obrazem Salazara Slytherina za którym znajdował sie Pokój Wspólny ślizgonów-Czysta krew-powiedział Snape i wszedł do środka a ja za nim.
Pomieszczenie niewiele rózniło się od PW gryfonów. Tutaj było jakby.. mroczniej. Podobało mi się zwłaszcza, że wolałam kolor zielony od czerwonego. Mimo że znajdowaliśmy się w lochach byly tu okna, jednak nie za duże..
- Schodami na prawo wychodzisz i po prawej masz swój pokój, ponieważ jesteś Prefektem. Na przeciwko mieszka Malfoy, będzie zwolniony z lekcji przez pierwsze dwa dni razem z panem Zabini, żeby pomogli ci się zaklimatyzować w nowym otoczeniu, to tyle Riddle. Jakbyś miała jakieś problemy albo chciała porozmawiać z kimś inteligentnym zapraszam do mojego gabinetu-oznajmił i wyszedł
Nieee, nie wierze dlaczego Malfoy?! I do tego Blease, coz jego jakoś zniose, ale ta fretka? Niby się z nim całowalam, ale to była tak se to nic nie znaczyło, koniec. Ledwo weszłam na schody a do Pokoju Wspólnego wsypał sie cały dom Slytherina wracający z kolacji. Szybko wybiegłam po schodach, weszłam do swojego pokoju i walnęlam się na wielkie łóżko z baldachimem. Chwilę później usłyszałam pukanie do drzwi. Hmm.. może bede udawać, że jestem w łazience? Nie! Mam na nazwisko Riddle i na pewno nie jestem tchórzem
-Proszę!-krzknełam z pewnością w głosie, a do pokoju weszli Blease i Draco, tylko ich tu jeszcze brakowało, pomyślałam-W czym mogę pomóc?
-To chyba my mamy ci pomóc-niepwnie stwierdził Zabini.
-Noo raczej- dodał Malfoy i sugestywnie na mnie popatrzył, co mnie zirytowalo co on sobie myśli?!-Słuchaj Malfoy! To, że raz się pocałowaliśmy to nie znaczy, że możesz się na mnie patrzyć w tak obleśny sposób, więc albo o tym zapomnisz dobrowolnie albo ja ci w tym pomogę-powiedziałam nie zważając na zszokowaną minę Blaesa i znacząco zaczęłam się bawić różdżką, a Draco wystraszył się nie na żarty i szybko odpowiedział
-Spokojnie, przecież nic nie robie, ale okey zapomnę o tym pod warunkiem, że zaczniemy wszytsko od nowa.-powiedział po czym wyciągnął ręke w moją stronę-Jestem Draco Malfoy
-Ehh..-westchnęłam i uścisnełam mu dloń-Hemriona Riddle
-Zab-teraz ty powiedział blondyn.
-Eee .. no bo..-zaczął się jąkać- Smoku nie gniewaj się, ale my już noo.. można by powiedzieć, że się znamy..-rzucił niepewne spojrzenie w moją strone co nie umknęlo uwadze jego przyjacielowi, a ja usmiechnęłam się do niego, co tez nie zostalo pominięte przez bystry wzrok Dracona.
-Co jest grane?-zapytał w końcu-Czemu ja nic nie wiem?
-Bo nie musisz odpowiedziałam-za nim zrobil to Zabini
-Dobra, dobra, ale i tak się wszystkiego dowiem
-Może kiedyś..
-Widzimy się jutro przed śniadaniem, bo teraz jesteś pewnie zmęczona co?-zapytał Diabeł
-Jasne, o 8.30 w PW
-A ja nie mam już nic do gadania?-zapytał udając wielce obrażonego
-Wiesz,, nie chcesz to nie musisz iść-powiedziałam ze śmiechem
-My cie nie zmuszamy-dorzucił Zab
- I tak pójde, to do jutra yy.. Hermiona
-Hahahahah-roześmiałam się- Do jutra yy.. Draco haahah
Kidy chłopcy wyszli poczułam, że jest mi tu dobrze, ale poczułam też żal, że przez matkę dopiero teraz się tu znalazlam. Jak zawsze kiedy mnie coś trapiło poszłam do łazienki na długą kąpiel, kiedy otworzyłam drzwi łazienki, aż mnie wmurowało. Ściany byly koloru morskiej zieleni, gra światła dawała złudzenie przez które wydawało mi się, że jestem w jakimś podwodnym świecie. Wszystko było tak idealnie dopasowane, że zdawało się tworzyć jedną całość. Nie dość, że była tak cudownie urządzona to jeszcze jaka wielka! W Gryffindorze mimo iż byłam Prefektem w życiu bym nie marzyła o takiej lazience! Z resztą wielkośc tej łazienki dorównywała mojemu pokojowi w Domu Lwa. Zachwycona tym odkryciem delektowałam się otoczeniem leżąc w wygodnej, podgrzewanej wannie sama nie wiem jak długo. Kiedy w końcu postanowiłam z niej wyjśc i spojrzeć na zegarek, dostałam szoku była 00.45. Ile ja tu siedziałam? Musze iść spać bo nie wstanę.
***
Zerwałam się z łóżka patrząc na zegarek, a widząc, że mam jeszcze godzinę do 8.30 odetchnęłam z ulgą. Spokojnie wzięłam prysznic ubrałam się i pomalowałam. Schodząc do PW ślizgonów zastanawiałam się czy zastanę tam już chłopaków. Niestety tak się nie stało a ja miałam jeszcze 15 min do umówionego czasu. Rozglądnęłam się po salonie i zobaczyłam jakieś dwie dziewczyny i chłopaka siedzących na kanapie, podeszłam do nich i zapytałam;
-Mogę z wami usiąść?
-Jasne-odpowiedziała dziewczyna o blon włosach a ta w czarnych tylko przytaknęła
-Dzięki-uśmiechnęlam się lekko
-Nie ma za co.-odezwała sie czarnowłosa-Jestem Kate Allens
-A ja Emilly Wooden-uśmiechnęła się blondynka
-Ja jestem Fred Morgans-odezwał się i uśmiechnął nieśmiało do tej pory milczący chłopak. Miał krótkie brązowe włosy i piękne zielone oczy.
-Miło mi was poznać, ja jestem Hemriona Riddle, ale to już chyba wszyscy wiedzą-powiedziałam i cała nasza czwórka wybuchnęła glośnym śmiechem zwracając na siebie uwagę całego pokoju jak i dwóch ślizgońskich przystojniaków którzy natychmiast do nas podeszli. Malfoy ze swoim pełnym wyższości uśmiechem podszedł do mnie i powiedział
-Chodź Herm idziemy na śniadanie.
-Wiem gdzie idziemy-warknęłam sama nie wiem czemu, chyba te ojcowskie geny-Jakbyś nie zauważył to teraz rozmawiam-wysyczałym poczym zwróciłam się do Zaba-Jak chcesz to możesz poczekać Diable-powiedziałam i słodko się uśmiechnęłam wiedząc,żę wyprowadzi to Malfoy'a z równowagi
-Ja idę na śniadnie-oznajmił udając spokój platynowy blondyn i zapytał-Idziesz Diable?
-Nie gniewaj się Herm ale ide ze Smokiem, będziemy czekać przy stole
-Jasne, zaraz do was dołącze
Kiedy dwójka chłopaków zniknęła za zamykającym się wyjściem odezwał się Fred
-Nie przejmuj się Draconem odkąd nasi rodzice się pokłócili zawsze się tak zachowuję w moim towarzystwie
-Ja mam się nim przejmować, niedoczekanie twoje-mruknęłam i znowu zaczęliśmy się śmiać
Pogadaliśmy jeszcze chwilę poczym pożegnałam się z nimi i ruszyłam na śniadanie.
_______________________________________________
Przez kilka sekund panowało milczenie, zaczęłam się zastanawiać czy się nie przesłyszałam jednak Severus zmierzył mnie wzrokiem z góry na dół i zapytał;
- Chcesz być drugim Prefektem Slytherinu?
-Że co?-spodziewałam się jakiejś powaznej rozmowy a tu co?
-To co słyszysz-oznajmił i usmiechnął się zapewne odgadując moje myśli-Parkinson sobie nie radzi a wiem, że byłaś prefektem w Gryffindorze.
-No.. racja. Hmm.. niech bedzię
-Wiedziałem, że się zgodzisz-tymczasem dotarliśmy do lochów i stanęliśmy przed obrazem Salazara Slytherina za którym znajdował sie Pokój Wspólny ślizgonów-Czysta krew-powiedział Snape i wszedł do środka a ja za nim.
Pomieszczenie niewiele rózniło się od PW gryfonów. Tutaj było jakby.. mroczniej. Podobało mi się zwłaszcza, że wolałam kolor zielony od czerwonego. Mimo że znajdowaliśmy się w lochach byly tu okna, jednak nie za duże..
- Schodami na prawo wychodzisz i po prawej masz swój pokój, ponieważ jesteś Prefektem. Na przeciwko mieszka Malfoy, będzie zwolniony z lekcji przez pierwsze dwa dni razem z panem Zabini, żeby pomogli ci się zaklimatyzować w nowym otoczeniu, to tyle Riddle. Jakbyś miała jakieś problemy albo chciała porozmawiać z kimś inteligentnym zapraszam do mojego gabinetu-oznajmił i wyszedł
Nieee, nie wierze dlaczego Malfoy?! I do tego Blease, coz jego jakoś zniose, ale ta fretka? Niby się z nim całowalam, ale to była tak se to nic nie znaczyło, koniec. Ledwo weszłam na schody a do Pokoju Wspólnego wsypał sie cały dom Slytherina wracający z kolacji. Szybko wybiegłam po schodach, weszłam do swojego pokoju i walnęlam się na wielkie łóżko z baldachimem. Chwilę później usłyszałam pukanie do drzwi. Hmm.. może bede udawać, że jestem w łazience? Nie! Mam na nazwisko Riddle i na pewno nie jestem tchórzem
-Proszę!-krzknełam z pewnością w głosie, a do pokoju weszli Blease i Draco, tylko ich tu jeszcze brakowało, pomyślałam-W czym mogę pomóc?
-To chyba my mamy ci pomóc-niepwnie stwierdził Zabini.
-Noo raczej- dodał Malfoy i sugestywnie na mnie popatrzył, co mnie zirytowalo co on sobie myśli?!-Słuchaj Malfoy! To, że raz się pocałowaliśmy to nie znaczy, że możesz się na mnie patrzyć w tak obleśny sposób, więc albo o tym zapomnisz dobrowolnie albo ja ci w tym pomogę-powiedziałam nie zważając na zszokowaną minę Blaesa i znacząco zaczęłam się bawić różdżką, a Draco wystraszył się nie na żarty i szybko odpowiedział
-Spokojnie, przecież nic nie robie, ale okey zapomnę o tym pod warunkiem, że zaczniemy wszytsko od nowa.-powiedział po czym wyciągnął ręke w moją stronę-Jestem Draco Malfoy
-Ehh..-westchnęłam i uścisnełam mu dloń-Hemriona Riddle
-Zab-teraz ty powiedział blondyn.
-Eee .. no bo..-zaczął się jąkać- Smoku nie gniewaj się, ale my już noo.. można by powiedzieć, że się znamy..-rzucił niepewne spojrzenie w moją strone co nie umknęlo uwadze jego przyjacielowi, a ja usmiechnęłam się do niego, co tez nie zostalo pominięte przez bystry wzrok Dracona.
-Co jest grane?-zapytał w końcu-Czemu ja nic nie wiem?
-Bo nie musisz odpowiedziałam-za nim zrobil to Zabini
-Dobra, dobra, ale i tak się wszystkiego dowiem
-Może kiedyś..
-Widzimy się jutro przed śniadaniem, bo teraz jesteś pewnie zmęczona co?-zapytał Diabeł
-Jasne, o 8.30 w PW
-A ja nie mam już nic do gadania?-zapytał udając wielce obrażonego
-Wiesz,, nie chcesz to nie musisz iść-powiedziałam ze śmiechem
-My cie nie zmuszamy-dorzucił Zab
- I tak pójde, to do jutra yy.. Hermiona
-Hahahahah-roześmiałam się- Do jutra yy.. Draco haahah
Kidy chłopcy wyszli poczułam, że jest mi tu dobrze, ale poczułam też żal, że przez matkę dopiero teraz się tu znalazlam. Jak zawsze kiedy mnie coś trapiło poszłam do łazienki na długą kąpiel, kiedy otworzyłam drzwi łazienki, aż mnie wmurowało. Ściany byly koloru morskiej zieleni, gra światła dawała złudzenie przez które wydawało mi się, że jestem w jakimś podwodnym świecie. Wszystko było tak idealnie dopasowane, że zdawało się tworzyć jedną całość. Nie dość, że była tak cudownie urządzona to jeszcze jaka wielka! W Gryffindorze mimo iż byłam Prefektem w życiu bym nie marzyła o takiej lazience! Z resztą wielkośc tej łazienki dorównywała mojemu pokojowi w Domu Lwa. Zachwycona tym odkryciem delektowałam się otoczeniem leżąc w wygodnej, podgrzewanej wannie sama nie wiem jak długo. Kiedy w końcu postanowiłam z niej wyjśc i spojrzeć na zegarek, dostałam szoku była 00.45. Ile ja tu siedziałam? Musze iść spać bo nie wstanę.
***
Zerwałam się z łóżka patrząc na zegarek, a widząc, że mam jeszcze godzinę do 8.30 odetchnęłam z ulgą. Spokojnie wzięłam prysznic ubrałam się i pomalowałam. Schodząc do PW ślizgonów zastanawiałam się czy zastanę tam już chłopaków. Niestety tak się nie stało a ja miałam jeszcze 15 min do umówionego czasu. Rozglądnęłam się po salonie i zobaczyłam jakieś dwie dziewczyny i chłopaka siedzących na kanapie, podeszłam do nich i zapytałam;
-Mogę z wami usiąść?
-Jasne-odpowiedziała dziewczyna o blon włosach a ta w czarnych tylko przytaknęła
-Dzięki-uśmiechnęlam się lekko
-Nie ma za co.-odezwała sie czarnowłosa-Jestem Kate Allens
-A ja Emilly Wooden-uśmiechnęła się blondynka
-Ja jestem Fred Morgans-odezwał się i uśmiechnął nieśmiało do tej pory milczący chłopak. Miał krótkie brązowe włosy i piękne zielone oczy.
-Miło mi was poznać, ja jestem Hemriona Riddle, ale to już chyba wszyscy wiedzą-powiedziałam i cała nasza czwórka wybuchnęła glośnym śmiechem zwracając na siebie uwagę całego pokoju jak i dwóch ślizgońskich przystojniaków którzy natychmiast do nas podeszli. Malfoy ze swoim pełnym wyższości uśmiechem podszedł do mnie i powiedział
-Chodź Herm idziemy na śniadanie.
-Wiem gdzie idziemy-warknęłam sama nie wiem czemu, chyba te ojcowskie geny-Jakbyś nie zauważył to teraz rozmawiam-wysyczałym poczym zwróciłam się do Zaba-Jak chcesz to możesz poczekać Diable-powiedziałam i słodko się uśmiechnęłam wiedząc,żę wyprowadzi to Malfoy'a z równowagi
-Ja idę na śniadnie-oznajmił udając spokój platynowy blondyn i zapytał-Idziesz Diable?
-Nie gniewaj się Herm ale ide ze Smokiem, będziemy czekać przy stole
-Jasne, zaraz do was dołącze
Kiedy dwójka chłopaków zniknęła za zamykającym się wyjściem odezwał się Fred
-Nie przejmuj się Draconem odkąd nasi rodzice się pokłócili zawsze się tak zachowuję w moim towarzystwie
-Ja mam się nim przejmować, niedoczekanie twoje-mruknęłam i znowu zaczęliśmy się śmiać
Pogadaliśmy jeszcze chwilę poczym pożegnałam się z nimi i ruszyłam na śniadanie.
sobota, 2 marca 2013
Rozdział 25
Jak już jesteś to skomentuj..! To dla mnie ważne! Dziękuję komentującym czarodziejom : *
__________________________________________________________________________
-Profesorze on nie może się dowiedzieć, że to Hemriona jest jego córką a w żadnym wypadku ona nie może się dowiedzieć, że...
-..ja jestem jej ojcem?-po pomieszczeniu rozległ się syczący śmiech, zamigotały światła i nagle wszytsko ustało.
Stałam kilka sekund nie dowierzając, ale jak zwykle odezwało się moje nowe ja (chyba już domyślam się po kim je mam) i weszłam do gabinetu Dumbledor'a z niewinna miną;
-Jednak chcę zmienić nazwisko i jeszcze raz odbyć Ceremonię Przydziału.
-Och.. jak się cieszę!-krzyknęła matka
-Ale chcę nazwisko mojego ojca.-uśmiechnęłam się wrednie, ale wiedziałam, że choć dyrektor już wiedział matka jeszcze się nie domyślała
-Naturalnie-odparła
-Mojego PRAWDZIWEGO ojca -zaakcentowałam- a to oznacza, że chcę mieć na nazwisko Riddle
Roxanne zemdlała, a jej partner się głeboko zapowietrzył, nawet ja nie wiem czemu to zrobiłam. Może żeby zrobić na złość mamie za to że mnie oszukiwała i zabrała ojca..? Własnie.. ojciec.. wcale nie wydawał się taki straszny.. jak mogłam nie skojarzyć jego głosu z głosem Voldemorta przecież są identyczne! Może nie chciałam go dopasować do jego osoby? No cóż stało się.. Mam nadzieję, że tata nie będzię chciał urządzać co tygodniowych spotkań rodzinnych pomyślałam i mimowolnie się zaśmiałam.
-Bawi cie to?!-warknął ukochany Roxanny
Ja uśmiechnęłam się tylko kpiąco nawet nie zaszczycając go jednym słowem, co zupełnie zniło go z tropu, i zwróciłam się do dyrektora szkoły.
-Kiedy zmiana nazwiska i domu?
-Tu masz papiery, jak je podpiszesz nie będzie odwrotu więc zastanów się dobrze.
Wahalam się tylko ułamek sekundy, ale podpisałam. Potem ruszyliśmy z tiarą przydziału do Wielkiej Sali, właśnie był środek kolacji więc zdawałam sobię sprawę, że będzię mnóstwo świadków. Nie mogłam po prostu nie mogłam wyobrazić sobie min ślizgonów..
Kiedy dotarliśmy do podwyższenia skąd zawsze Albus uraczał nas swoimi przemówieniami, wszyscu już patrzyli na nas, bez wyjątku,a ci co mieli wychodzić usiedli z powrotem
- Dzisiaj miało miejsce niezwykłe wydarzenie..-a ten jak zwykle z igły robi widły.. ehh. -Nasza uczennica dowiedziała się o swojej prawdziwej tożsamości, ale to już mówiłem.. Zapewne jesteście ciekawi do którego domu trafii.. ohh tak przecież jej nie przedstawiłem.. -po sali rozeszły się śmiechy i westchnienia- Otóż poznajcie panne Hermione Riddle-na sali zaległa kompletna cisza tylko Parkinson narobiła hałasu spadając z ławki. Gryfoni i ślizgoni wpatrywali się we mnie z niemałym szokiem a ja tylko stałam i kpiąco się uśmiechałam, zwłaszcza w stronę Domu Lwa. Reakcja Draco była po prostu bezcenna, a ta jego mina... Najpierw upuścił widelec i zaczął się dławić Blease musiał go mocno walnąć w plecy, potem patrzył się na mnie tak jakbym conajmniej powiedziała mu, że mamy razem dziecko..
-A więc panno Riddle proszę założyć Tiarę-powiedział Dumbledor
i podał mi ją, poczym założyłam ją na głowe, a po Wielkiej Sali poniósł się jej głos.
-Ha.! Wiedziałam, że jeszcze się spotkamy! Już wtedy czułam, że masz w sobie coś dziwnego jednak zaklęcia które cię chroniły nie pozwalały mi tego zidentyfikować, ale teraz widzę wyraźnie twoim prawdziwym domem jest Slytherin, tak, tak marzenia się jednak spełniają Riddle. SLYTHERIN!-ogłosiła Tiara, a ja z uśmiechem na twarzy ruszyłam w stronę stołu ślizgonów. Zabini zrobił mi miejsce obok siebie nadal patrząc na mnie oczami wielkimi jak galeony. W końcu pierwszy szok opadł i wszyscy zaczęli mi się ciekawie przyglądać, zirytowana zapytałam;
-Czy ktoś może mi podać hasło do Pokoju Wspólnego? Chcę się już położyć-za moimi plecami usłyszałam odpowiedz przez głos który przez te wszytskie lata znienawidziłam
-Oczywiście Riddle chodź za mną-to był Snape
-Tak jest profesorze-wstałam i wyszłam z Sali razem ze swoim opiekunem.
-Dobrze się składa, że zapytałaś bo mam do ciebie sprawę-rzekł poważnym głosem, a ja zaczęlam się zastanawiać czy nie chodzi o ojca, w końcu wszyscy ze Slytherinu wiedzieli, że nietoperz jest podwójnym agentem...
__________________________________________________________________________
-Profesorze on nie może się dowiedzieć, że to Hemriona jest jego córką a w żadnym wypadku ona nie może się dowiedzieć, że...
-..ja jestem jej ojcem?-po pomieszczeniu rozległ się syczący śmiech, zamigotały światła i nagle wszytsko ustało.
Stałam kilka sekund nie dowierzając, ale jak zwykle odezwało się moje nowe ja (chyba już domyślam się po kim je mam) i weszłam do gabinetu Dumbledor'a z niewinna miną;
-Jednak chcę zmienić nazwisko i jeszcze raz odbyć Ceremonię Przydziału.
-Och.. jak się cieszę!-krzyknęła matka
-Ale chcę nazwisko mojego ojca.-uśmiechnęłam się wrednie, ale wiedziałam, że choć dyrektor już wiedział matka jeszcze się nie domyślała
-Naturalnie-odparła
-Mojego PRAWDZIWEGO ojca -zaakcentowałam- a to oznacza, że chcę mieć na nazwisko Riddle
Roxanne zemdlała, a jej partner się głeboko zapowietrzył, nawet ja nie wiem czemu to zrobiłam. Może żeby zrobić na złość mamie za to że mnie oszukiwała i zabrała ojca..? Własnie.. ojciec.. wcale nie wydawał się taki straszny.. jak mogłam nie skojarzyć jego głosu z głosem Voldemorta przecież są identyczne! Może nie chciałam go dopasować do jego osoby? No cóż stało się.. Mam nadzieję, że tata nie będzię chciał urządzać co tygodniowych spotkań rodzinnych pomyślałam i mimowolnie się zaśmiałam.
-Bawi cie to?!-warknął ukochany Roxanny
Ja uśmiechnęłam się tylko kpiąco nawet nie zaszczycając go jednym słowem, co zupełnie zniło go z tropu, i zwróciłam się do dyrektora szkoły.
-Kiedy zmiana nazwiska i domu?
-Tu masz papiery, jak je podpiszesz nie będzie odwrotu więc zastanów się dobrze.
Wahalam się tylko ułamek sekundy, ale podpisałam. Potem ruszyliśmy z tiarą przydziału do Wielkiej Sali, właśnie był środek kolacji więc zdawałam sobię sprawę, że będzię mnóstwo świadków. Nie mogłam po prostu nie mogłam wyobrazić sobie min ślizgonów..
Kiedy dotarliśmy do podwyższenia skąd zawsze Albus uraczał nas swoimi przemówieniami, wszyscu już patrzyli na nas, bez wyjątku,a ci co mieli wychodzić usiedli z powrotem
- Dzisiaj miało miejsce niezwykłe wydarzenie..-a ten jak zwykle z igły robi widły.. ehh. -Nasza uczennica dowiedziała się o swojej prawdziwej tożsamości, ale to już mówiłem.. Zapewne jesteście ciekawi do którego domu trafii.. ohh tak przecież jej nie przedstawiłem.. -po sali rozeszły się śmiechy i westchnienia- Otóż poznajcie panne Hermione Riddle-na sali zaległa kompletna cisza tylko Parkinson narobiła hałasu spadając z ławki. Gryfoni i ślizgoni wpatrywali się we mnie z niemałym szokiem a ja tylko stałam i kpiąco się uśmiechałam, zwłaszcza w stronę Domu Lwa. Reakcja Draco była po prostu bezcenna, a ta jego mina... Najpierw upuścił widelec i zaczął się dławić Blease musiał go mocno walnąć w plecy, potem patrzył się na mnie tak jakbym conajmniej powiedziała mu, że mamy razem dziecko..
-A więc panno Riddle proszę założyć Tiarę-powiedział Dumbledor
i podał mi ją, poczym założyłam ją na głowe, a po Wielkiej Sali poniósł się jej głos.
-Ha.! Wiedziałam, że jeszcze się spotkamy! Już wtedy czułam, że masz w sobie coś dziwnego jednak zaklęcia które cię chroniły nie pozwalały mi tego zidentyfikować, ale teraz widzę wyraźnie twoim prawdziwym domem jest Slytherin, tak, tak marzenia się jednak spełniają Riddle. SLYTHERIN!-ogłosiła Tiara, a ja z uśmiechem na twarzy ruszyłam w stronę stołu ślizgonów. Zabini zrobił mi miejsce obok siebie nadal patrząc na mnie oczami wielkimi jak galeony. W końcu pierwszy szok opadł i wszyscy zaczęli mi się ciekawie przyglądać, zirytowana zapytałam;
-Czy ktoś może mi podać hasło do Pokoju Wspólnego? Chcę się już położyć-za moimi plecami usłyszałam odpowiedz przez głos który przez te wszytskie lata znienawidziłam
-Oczywiście Riddle chodź za mną-to był Snape
-Tak jest profesorze-wstałam i wyszłam z Sali razem ze swoim opiekunem.
-Dobrze się składa, że zapytałaś bo mam do ciebie sprawę-rzekł poważnym głosem, a ja zaczęlam się zastanawiać czy nie chodzi o ojca, w końcu wszyscy ze Slytherinu wiedzieli, że nietoperz jest podwójnym agentem...
piątek, 1 marca 2013
Rozdział 24
Postanowiłam że przeżucę się na trudniejszą narrację pierwszoosobową . Mam nadzieje ze wam sie spodoba.
__________________________________________________________________________
Kiedy pojawiłam się w Wielkiej Sali z nauczycielami i ślizgonem zapadła głeboka cisza. Wszystkie twarze były zwrócone w nasza stronę. Dyrektor nic sobie z tego nie robiąc ruszył w kierunku Ciała Pedagogicznego, kiedy tam dotarł odwrócił się do uczniów i kazał usiąść Draconowi, a mi podejść do niego.
-Jak zapewne już zauważyliście poszukiwania pana Malfoy'a i panny Hermiony zakończyly się sukcesem.-po Sali rozeszły się szepty-Zgaduję, że zastanawia was po co zaprosiłem pannę Granger na środek. Otóż chcialbym wam przedstawić naszą nową a jednak starą uczennicę, która niedawno dowiedziała się, że jest czystej krwi-Dumbledor sugestywnie popatrzył w stronę Slytherinu a szok, który dało się wyczuć rozszedł się nie tylko wśród ślizgonów.-Zapraszam na rozmowę w moim gabinecie Hermiono-zwrócil się do mnie po czym odwrócił się w kierunku pary czarodziei- i państwa również.
Ruszyłam w milczeniu za dyrektorem z maską obojętności na twarzy, jednak w środku aż gotowałam się z chęci poznania swoich rodziców i poznania swojego prawdziwego nazwiska.
Kiedy dotarliśy pod posąg gargulca ten ustąpił dyrektorowi nie pytajac o hasło. Wszyscy wstąpiliśmy na schody i już po chwili znajdowaliśmy się pod drzwiami gabinetu Albusa.
-Zapraszam-mruknał i otworzył drzwi.
Odkąd byłam tu pierwszy raz gabinet nic się nie zminił, więc nie miałam czego oglądać w przeciwieństwie do nieznanego mi czarodzieja. Ten nie mógł się napatrzyć zatem wywnioskowałam, że nie chodził do Hogwartu. Wszyscy usiedlismy na wskazanych miejscach przez chwilę panowała głeboka i nie przenikniona cisza. W końcu dyrektor przemówił
-Może najpierw dokonamy prezentacji?-zapytał beztrosko jednak wyczytałam z jego oczu że się niepokoi o to że mój stosunek do "nowych" rodziców nie będzię za miły. Cóż.. nie mylil się..Tylko wzruszyłam ramionami nie zważając na zatroskane spojrzenia pary.
-Nazywam się Hermiiona, a jak mam na nazwisko to może wy mi powiecie?-usmiechęłam się słodko, ale byłam pewn , że dyrektor lekko pekręcił głową widzac mój fałszywy uśmiech na który nabrali się rodzice.
-Nazywam się Roxanne Goldblood(wiem że w liscie od matki inicjaly byly R. B. ale postanowialm zmienic jednak nazwisko) , jestem twoją mama-przedstawiła się i uśmiechnęła przyjaźnie..
-Hmm... Od kogo dostałam list przyniesiony przez sowę zanim jeszcze dowiedziałam sie, że jestem czarownicą?-nie wiem czemu, ale postanowilam ją sprawdzić nie ufałam tym ludziom
-Chcesz mnie sprawdzić co? ehh.. ojcowska krew-mruknęła do siebie tak cichutko, że ledwo ją uslyszałam, wiem że miałam tego nie słyszeć wiec udawalam że nic się nie stało jednak dało mi to troche do myślenia, tymczasem Roxanne ciągnęła-Już od małego wiedziałaś, że jesteś czarownicą, ojciec ci powiedział, a list dostałaś odemnie, w którym informowałam cie ze pan który zatrówał ci umysł więcej się nie zjawi.
-Nie pan tylko tata!-krzyknęłam zirytowana
-Ale kochanie to ja jestem twoim ojcem-odezwał się dotąd milczący czarodziej
-Głos taty rozpoznałabym nawetz najdalszej odległości a twój nie jest do niego podobny ani trochę! I chodź ona jest moją matka to ty na pewno nie jesteś moim ojcem!-miałam już dość tej rozmowy, wiedziałam o czymś o czym oni nie wiedzieli.. czułam się oszukana chciałam zobaczyć tatę.. pamiętałam jaki był miły i wyrozumiały, a kiedy przypominałam sobie ostatnią jego wizytę, już po liście mamy, łzy piekły mnie pod oczami.
-Dość tego!-zdenerwowała się Roxanne-Jaką masz pewność, że on jest twoim ojcem, że cie nie oszukiwał?!
-Odwiedził mnie po twoim liście jeden, ostatni raz! Widzialam co mu zrobiłaś! On ledwo trzymał się na nogach! A przecież nic nie zrobił!!-oczy mi się zaszkliły jak zawsze kiedy o tym myślałam.- Udowodnił mi to!
-Ale.. ale..-twarz pani Goldblood zbielala- Chyba nie rzucił na ciebie tego zaklęcia?! Widziałaś jego twarz?!
-Owszem rzucił.-odparłam już spokojna
-Ale to musiało ci sprawić wiele cierpienia! Jak mógł to zrobic nieświadomemu dziecku!
-Bolało, nawet bardzo-zaczęłam cicho. Nie chciałam o tym mówić ale widząc wyraz matki, musiałam dokończyć-Nalegałam, chciałam żeby mi to udowodnił. Za nic w świecie nie chciał tego zrobić, mówił, że to okropnie boli i tak dalej. Wtedy podczas ostatniej wizyty przyszedł pod dom i mnie zawołał nie patrząc na to czy ktoś go usłyszy. Na jego szczęście nie było nikogo w domu tylko ja, więc wpuściłam go do środka. Ledwo trzymał się na nogach, mówił chaotycznie zrozumiałam tylko, że walczył z wieloma potężnymi czarodziejami na raz i że z zaskoczenia uderzyłaś w niego tą Klątwą, potem stracił przytomność i obudził się nad ranem i przyszedł do mnie.-uśmiechnęłam się mimowolnie na to wspomnienie- Wdety powiedział mi, że został czymś trafiony i już więcej tu nie przyjdzie, przeraziłam się, że umrze ale zapewnił mnie że nie, więc zarządałam żeby mi udowodnił swoje ojcostwo, że nie obchodzi mnie ból, że chce wiedzieć, że to nie sen ani moja wyobraźnia. Przeżyłam katusze w ciągu tych 5 minut..-przez moją twarz przeszedł grymas bólu, który przerodził sie w satysfakcję- ale jednak zrobil to wbrew sobie.. Zrobił to dla mnie..
Wszyscy byli w szoku, a najbardziej mama.
-Hermiono czy on ci sie przedstawil?
-Kiedy pytałam coś tam mruczał, że nierozsądnie byłoby gdybym wiedziała, ale nie chce mnie okłamywać. Widzialam, że niezręcznie czuje się w tej sytuacji, więc zaproponowałam, że będe do niego mówić po prostu tato, a jak bede starsza to mi powie.-powiedziałam z obojętną miną, jednak czułam w pewnym sensie niepokój-A co to ma do rzeczy?-zapytałam kąśliwie
-Nie poznaję cie kochanie-szepnęła mama
-A wogóle mnie znałaś?-zadrwiłam i wykrzywiłam pogardliwie wargi. Widziałam, że matka jest bliska płaczu jednak o dziwo nie było mi przykro. Po raz kolejny nasunęło mi się pytanie co się ze mną dzieję? Nie powiem, nie było mi źle z moim nowym ja, ale bylam ciekawa co je wywołało.. przeszkadzało mi jedynie to, że nie miałam przyjaciół..
-Mogę już iść profesorze? Nie widzę sensu w prowadzeniu dalszych dyskusji.-zwróciłam się do dyrektora.
-Naturalnie-odparł- a państwa prosiłbym o zostanie jeszcze chwilkę
-Och.. oczywiście.-odrzekł pan który podawał sie za mojego ojca. Jakie to żalosne, pomyślałam i odwróciłam się zmierzając do wyjścia
-Hermiono!- zawolał Dumbledor
-Tak profesorze?
-Czy chcesz zmienić nazwisko na Goldblood i ponownie przystąpić do Ceremonii Przydziału?
-Nie dziękuję.-powiedziałam i wyszłam, jednak kiedy zamykałam drzwi usłyszałam jak moja matka wypowiada zdanie, które zniszczyło caly mój światopogląd.
__________________________________________________________________________
Kiedy pojawiłam się w Wielkiej Sali z nauczycielami i ślizgonem zapadła głeboka cisza. Wszystkie twarze były zwrócone w nasza stronę. Dyrektor nic sobie z tego nie robiąc ruszył w kierunku Ciała Pedagogicznego, kiedy tam dotarł odwrócił się do uczniów i kazał usiąść Draconowi, a mi podejść do niego.
-Jak zapewne już zauważyliście poszukiwania pana Malfoy'a i panny Hermiony zakończyly się sukcesem.-po Sali rozeszły się szepty-Zgaduję, że zastanawia was po co zaprosiłem pannę Granger na środek. Otóż chcialbym wam przedstawić naszą nową a jednak starą uczennicę, która niedawno dowiedziała się, że jest czystej krwi-Dumbledor sugestywnie popatrzył w stronę Slytherinu a szok, który dało się wyczuć rozszedł się nie tylko wśród ślizgonów.-Zapraszam na rozmowę w moim gabinecie Hermiono-zwrócil się do mnie po czym odwrócił się w kierunku pary czarodziei- i państwa również.
Ruszyłam w milczeniu za dyrektorem z maską obojętności na twarzy, jednak w środku aż gotowałam się z chęci poznania swoich rodziców i poznania swojego prawdziwego nazwiska.
Kiedy dotarliśy pod posąg gargulca ten ustąpił dyrektorowi nie pytajac o hasło. Wszyscy wstąpiliśmy na schody i już po chwili znajdowaliśmy się pod drzwiami gabinetu Albusa.
-Zapraszam-mruknał i otworzył drzwi.
Odkąd byłam tu pierwszy raz gabinet nic się nie zminił, więc nie miałam czego oglądać w przeciwieństwie do nieznanego mi czarodzieja. Ten nie mógł się napatrzyć zatem wywnioskowałam, że nie chodził do Hogwartu. Wszyscy usiedlismy na wskazanych miejscach przez chwilę panowała głeboka i nie przenikniona cisza. W końcu dyrektor przemówił
-Może najpierw dokonamy prezentacji?-zapytał beztrosko jednak wyczytałam z jego oczu że się niepokoi o to że mój stosunek do "nowych" rodziców nie będzię za miły. Cóż.. nie mylil się..Tylko wzruszyłam ramionami nie zważając na zatroskane spojrzenia pary.
-Nazywam się Hermiiona, a jak mam na nazwisko to może wy mi powiecie?-usmiechęłam się słodko, ale byłam pewn , że dyrektor lekko pekręcił głową widzac mój fałszywy uśmiech na który nabrali się rodzice.
-Nazywam się Roxanne Goldblood(wiem że w liscie od matki inicjaly byly R. B. ale postanowialm zmienic jednak nazwisko) , jestem twoją mama-przedstawiła się i uśmiechnęła przyjaźnie..
-Hmm... Od kogo dostałam list przyniesiony przez sowę zanim jeszcze dowiedziałam sie, że jestem czarownicą?-nie wiem czemu, ale postanowilam ją sprawdzić nie ufałam tym ludziom
-Chcesz mnie sprawdzić co? ehh.. ojcowska krew-mruknęła do siebie tak cichutko, że ledwo ją uslyszałam, wiem że miałam tego nie słyszeć wiec udawalam że nic się nie stało jednak dało mi to troche do myślenia, tymczasem Roxanne ciągnęła-Już od małego wiedziałaś, że jesteś czarownicą, ojciec ci powiedział, a list dostałaś odemnie, w którym informowałam cie ze pan który zatrówał ci umysł więcej się nie zjawi.
-Nie pan tylko tata!-krzyknęłam zirytowana
-Ale kochanie to ja jestem twoim ojcem-odezwał się dotąd milczący czarodziej
-Głos taty rozpoznałabym nawetz najdalszej odległości a twój nie jest do niego podobny ani trochę! I chodź ona jest moją matka to ty na pewno nie jesteś moim ojcem!-miałam już dość tej rozmowy, wiedziałam o czymś o czym oni nie wiedzieli.. czułam się oszukana chciałam zobaczyć tatę.. pamiętałam jaki był miły i wyrozumiały, a kiedy przypominałam sobie ostatnią jego wizytę, już po liście mamy, łzy piekły mnie pod oczami.
-Dość tego!-zdenerwowała się Roxanne-Jaką masz pewność, że on jest twoim ojcem, że cie nie oszukiwał?!
-Odwiedził mnie po twoim liście jeden, ostatni raz! Widzialam co mu zrobiłaś! On ledwo trzymał się na nogach! A przecież nic nie zrobił!!-oczy mi się zaszkliły jak zawsze kiedy o tym myślałam.- Udowodnił mi to!
-Ale.. ale..-twarz pani Goldblood zbielala- Chyba nie rzucił na ciebie tego zaklęcia?! Widziałaś jego twarz?!
-Owszem rzucił.-odparłam już spokojna
-Ale to musiało ci sprawić wiele cierpienia! Jak mógł to zrobic nieświadomemu dziecku!
-Bolało, nawet bardzo-zaczęłam cicho. Nie chciałam o tym mówić ale widząc wyraz matki, musiałam dokończyć-Nalegałam, chciałam żeby mi to udowodnił. Za nic w świecie nie chciał tego zrobić, mówił, że to okropnie boli i tak dalej. Wtedy podczas ostatniej wizyty przyszedł pod dom i mnie zawołał nie patrząc na to czy ktoś go usłyszy. Na jego szczęście nie było nikogo w domu tylko ja, więc wpuściłam go do środka. Ledwo trzymał się na nogach, mówił chaotycznie zrozumiałam tylko, że walczył z wieloma potężnymi czarodziejami na raz i że z zaskoczenia uderzyłaś w niego tą Klątwą, potem stracił przytomność i obudził się nad ranem i przyszedł do mnie.-uśmiechnęłam się mimowolnie na to wspomnienie- Wdety powiedział mi, że został czymś trafiony i już więcej tu nie przyjdzie, przeraziłam się, że umrze ale zapewnił mnie że nie, więc zarządałam żeby mi udowodnił swoje ojcostwo, że nie obchodzi mnie ból, że chce wiedzieć, że to nie sen ani moja wyobraźnia. Przeżyłam katusze w ciągu tych 5 minut..-przez moją twarz przeszedł grymas bólu, który przerodził sie w satysfakcję- ale jednak zrobil to wbrew sobie.. Zrobił to dla mnie..
Wszyscy byli w szoku, a najbardziej mama.
-Hermiono czy on ci sie przedstawil?
-Kiedy pytałam coś tam mruczał, że nierozsądnie byłoby gdybym wiedziała, ale nie chce mnie okłamywać. Widzialam, że niezręcznie czuje się w tej sytuacji, więc zaproponowałam, że będe do niego mówić po prostu tato, a jak bede starsza to mi powie.-powiedziałam z obojętną miną, jednak czułam w pewnym sensie niepokój-A co to ma do rzeczy?-zapytałam kąśliwie
-Nie poznaję cie kochanie-szepnęła mama
-A wogóle mnie znałaś?-zadrwiłam i wykrzywiłam pogardliwie wargi. Widziałam, że matka jest bliska płaczu jednak o dziwo nie było mi przykro. Po raz kolejny nasunęło mi się pytanie co się ze mną dzieję? Nie powiem, nie było mi źle z moim nowym ja, ale bylam ciekawa co je wywołało.. przeszkadzało mi jedynie to, że nie miałam przyjaciół..
-Mogę już iść profesorze? Nie widzę sensu w prowadzeniu dalszych dyskusji.-zwróciłam się do dyrektora.
-Naturalnie-odparł- a państwa prosiłbym o zostanie jeszcze chwilkę
-Och.. oczywiście.-odrzekł pan który podawał sie za mojego ojca. Jakie to żalosne, pomyślałam i odwróciłam się zmierzając do wyjścia
-Hermiono!- zawolał Dumbledor
-Tak profesorze?
-Czy chcesz zmienić nazwisko na Goldblood i ponownie przystąpić do Ceremonii Przydziału?
-Nie dziękuję.-powiedziałam i wyszłam, jednak kiedy zamykałam drzwi usłyszałam jak moja matka wypowiada zdanie, które zniszczyło caly mój światopogląd.
czwartek, 28 lutego 2013
Rozdział 23
Draco i Hermiona siedzieli przytuleni na polance. W penym momencie dziewczyna postanowiła przerwać ciszę
-Jak myślisz wyjdzie coś z tego?
-Z czego?
-Nie udawaj głupka!-zirytowała się-Z nas!
-Ahh.. Czemu ma nie wyjść?
-Hmm. Jesteś Malfoy'em to wystarczający powód
-Co? Nie rozumiem..
-Hahah jesteś śmieszny chodzi mi o to, że ty nie potrafisz kochać! Zmieniasz laski co tydzień!
-Aaa o t o ci chodzi-westchnał-No wiesz.. ja się zmieniłem.
-hahah Nie rozśmieszaj mnie.-powiedziała z drwiną w głosie
W tym momencie na polane wkroczyli nauczyciele. Hermiona zmierzyła ich wzrokiem z góry na dół i powiedział cicho
-No nareszcie
Niestety McGonagall to usłyszała i tym razem nie wytrzymala... zemdlała. Dziewczyna uśmiechnęła się drwiąco i popatrzyla na Snapa. Ten przyglądał jej się z zainteresowaniem i lekkim niedowierzaniem. Draco siedział dalej na polanie nie dowierzając. Właśnie dostałem kosza..a najgorsze jest to, że chyba na serio się zmieniłem ja chyba coś do niej CZUJĘ. Jęknął cicho i podniósł się z ziemi.
-No najwyższy czas wracać do Hogwartu.. rodzice się o was niepokoją-powiedział dyrektor
-O NAS?-zapytała Hermiona z niedowierzaniem
-Tak Hermiono.. zbliża się Boże Narodzenie-powiedział i mrugnął do mnie.
O mój Boże on wie, że byłam we Wrzeszczącej Chacie i wszytsko słyszałam..-myślała-W koncu dowiem się kim są moi prawdziwi rodzice...
Jej rozmyślania przerwał głos Dumbledor'a
-Wszyscy na trzy!
Na krzyk czarodzieja wszyscy chwycili świstoklik i znaleźli się w Wielkiej Sali. Wszytskie oczy zwróciły się w ich stronę. Przy stole nauczycielskim sidzieli rodzice Dracona, "rodzice" Hemriona i jacyś nieznana jej para czarodziejów.
-Jak myślisz wyjdzie coś z tego?
-Z czego?
-Nie udawaj głupka!-zirytowała się-Z nas!
-Ahh.. Czemu ma nie wyjść?
-Hmm. Jesteś Malfoy'em to wystarczający powód
-Co? Nie rozumiem..
-Hahah jesteś śmieszny chodzi mi o to, że ty nie potrafisz kochać! Zmieniasz laski co tydzień!
-Aaa o t o ci chodzi-westchnał-No wiesz.. ja się zmieniłem.
-hahah Nie rozśmieszaj mnie.-powiedziała z drwiną w głosie
W tym momencie na polane wkroczyli nauczyciele. Hermiona zmierzyła ich wzrokiem z góry na dół i powiedział cicho
-No nareszcie
Niestety McGonagall to usłyszała i tym razem nie wytrzymala... zemdlała. Dziewczyna uśmiechnęła się drwiąco i popatrzyla na Snapa. Ten przyglądał jej się z zainteresowaniem i lekkim niedowierzaniem. Draco siedział dalej na polanie nie dowierzając. Właśnie dostałem kosza..a najgorsze jest to, że chyba na serio się zmieniłem ja chyba coś do niej CZUJĘ. Jęknął cicho i podniósł się z ziemi.
-No najwyższy czas wracać do Hogwartu.. rodzice się o was niepokoją-powiedział dyrektor
-O NAS?-zapytała Hermiona z niedowierzaniem
-Tak Hermiono.. zbliża się Boże Narodzenie-powiedział i mrugnął do mnie.
O mój Boże on wie, że byłam we Wrzeszczącej Chacie i wszytsko słyszałam..-myślała-W koncu dowiem się kim są moi prawdziwi rodzice...
Jej rozmyślania przerwał głos Dumbledor'a
-Wszyscy na trzy!
Na krzyk czarodzieja wszyscy chwycili świstoklik i znaleźli się w Wielkiej Sali. Wszytskie oczy zwróciły się w ich stronę. Przy stole nauczycielskim sidzieli rodzice Dracona, "rodzice" Hemriona i jacyś nieznana jej para czarodziejów.
środa, 20 lutego 2013
Nominacje
Zostalam nominowana przez Wiklara13 autorkę bloga http://hermionalovedraco.blogspot.com
Odpowiedzi na pytania :
1 Dlaczego blog o tej tematyce ?
Bo lubie HP
2 Jaka jest twoja ulubiona postać z HP ?
Draco, Hermiona Narcyza
3 Jaki jest twój ulubiony cytat ?
Vide cui fide (patrz komu ufasz)
4 Jakie masz zainteresowania ?
Projektowanie ogrodów, rysowanie
5 Jaki jest twój ulubiony gatunek muzyki ?
Rap i hip hop
6 Jaki film ostatnio obejrzałaś ?
Van Helsing
7 Twój ulubiony blog ?
Duzo ich mam :0
8 Czy chciałabyś żyć w świecie z Harrego Pottera ?
TAK
9 Gdybyś miała lampę alladyna i 3 życzenia na co byś je wykorzystała ?
Hmm żeby żyć w swievie HP i reszte nwm
10 Opisz siebie w 3 zdaniach.
Wariatka bez przypału, niegrzeczna, nałogowiec i uzależniona od Dramione.
11 Masz jakieś plany dotyczące pisania ?
Chce skonczyc tego bloga potem zaczne nast ^^
Moje nominację
1 Draco & Hermiona...
2 Dominique Roven Weasley
3łzy szlamy, ranią podwójnie
4 inna-hermiona-i-jej-milosc.blog.onet.pl
5 Historia miłosna Dramione
6 Władza? Nie dziękuję.
7"Miłość jest pierwszą wśród nieśmiertelnych rzeczy." Dante: Lata
8Take me back
9 Fight for life. Fight for love. Dramione.
10I will fight.
11 "Miłość to jedyna siła, zdolna przekształcić wroga w przyjaciela."
Moje pytania
1 Ile miałaś blogów?
2 Która postać z HP najbardziej ci sie podoba?
3 Która cz HP lubisz najbardzije?
4 Który blog podoba ci się najbardziej?
5 Ile masz lat?
6 Co byś zmieniła w sadze HP?
7 Co cię inspiruję do pisania?
8 Wolisz filmy czy książki o HP?
9 Zamierzasz zakładać jakieś blogi w przyszłości?
10 Dlaczego blog o tej tematyce?
11 Jaki jest twój ulubiony kolor ?
Odpowiedzi na pytania :
1 Dlaczego blog o tej tematyce ?
Bo lubie HP
2 Jaka jest twoja ulubiona postać z HP ?
Draco, Hermiona Narcyza
3 Jaki jest twój ulubiony cytat ?
Vide cui fide (patrz komu ufasz)
4 Jakie masz zainteresowania ?
Projektowanie ogrodów, rysowanie
5 Jaki jest twój ulubiony gatunek muzyki ?
Rap i hip hop
6 Jaki film ostatnio obejrzałaś ?
Van Helsing
7 Twój ulubiony blog ?
Duzo ich mam :0
8 Czy chciałabyś żyć w świecie z Harrego Pottera ?
TAK
9 Gdybyś miała lampę alladyna i 3 życzenia na co byś je wykorzystała ?
Hmm żeby żyć w swievie HP i reszte nwm
10 Opisz siebie w 3 zdaniach.
Wariatka bez przypału, niegrzeczna, nałogowiec i uzależniona od Dramione.
11 Masz jakieś plany dotyczące pisania ?
Chce skonczyc tego bloga potem zaczne nast ^^
Moje nominację
1 Draco & Hermiona...
2 Dominique Roven Weasley
3łzy szlamy, ranią podwójnie
4 inna-hermiona-i-jej-milosc.blog.onet.pl
5 Historia miłosna Dramione
6 Władza? Nie dziękuję.
7"Miłość jest pierwszą wśród nieśmiertelnych rzeczy." Dante: Lata
8Take me back
9 Fight for life. Fight for love. Dramione.
10I will fight.
11 "Miłość to jedyna siła, zdolna przekształcić wroga w przyjaciela."
Moje pytania
1 Ile miałaś blogów?
2 Która postać z HP najbardziej ci sie podoba?
3 Która cz HP lubisz najbardzije?
4 Który blog podoba ci się najbardziej?
5 Ile masz lat?
6 Co byś zmieniła w sadze HP?
7 Co cię inspiruję do pisania?
8 Wolisz filmy czy książki o HP?
9 Zamierzasz zakładać jakieś blogi w przyszłości?
10 Dlaczego blog o tej tematyce?
11 Jaki jest twój ulubiony kolor ?
poniedziałek, 4 lutego 2013
Rozdział 22
Hedley-Perfect uwielbiam tą piosenkę najbardziej kojarzy mi się z Dramione <3
______________________________________________________________________
Było już sporo po świcie, kiedy Hermiona się przebudziła. Popatrzyła najpierw na otoczenie a potem na Draco i mimowolnie się uśmiechnęła. Spał lekko się uśmiechając i obejmując Mione. Włosy miał odrobinę potargane co dodawało mu uroku. Słońcę delikatnie połaskotało jego twarz i odwrócił się na bok wtulając się w piersi . Hermi zaśmiała się cicho i ze zdziwieniem odkryła, że jej to nie przeszkadza jednak dla zachowania pozorów potrząsnęła nim, zeby się obudzil
-Draco?-szepnęła mu do ucha.
Malfoy ledwie się poruszył, uśmiechnął i zapytał
-Czy ja się śnie? Albo mam halucynację?
-Nie, czemu?
-Powiedziałaś do mnie DRACO.
-No a nie mogę?-Hermiona udawała obrażoną
-Ależ oczywiście, że możesz-powiedział, otworzył oczy i natychmiast dodał-Śliczne masz piersi
Na twarz gryfonki wpłynęły rumieńce, poczym się od niego odsunęła
-Dlazcego uciekasz?-zapytał i zrobił minę zbitego psa-Przeciez nie masz się czego wstydzić-uśmiechnął się zalotnie.
-Może.
-Nie może tylko na pewno.Który dzisiaj?-gładko zmienił temat
-Nie wiem . O matko! Jesteśmy tu już conajmniej dwa tygodnie. Ciekawe co się dzieję w szkole?-zasmuciła sie
Malfoy usiadł obok dziewczyny i się zamyślił.Chwilę siedzieli pogrążeni w ciszy i we własnych ponurych myslach.
-Chciałabym już wrócić do Hogwartu.
-Ja też westchnął, znudziło mi się jedzenie wszystkiego co się znajdzie i wygląda na jadalne oraz spanie na ziemi, mimo, ze mogę spać z tobą
-Hahaaha-oboje wybuchnęli smiechem,a Hemriona wbrew sobie położyła mu głowę na ramieniu myśląc Matko co ja robie?! Musze to jakoś odkręcić! Ale niby dlaczego. jest mi wygodnie i czuję się bezpiecznie.. Nonsens! A jednak. Stanęło na tym , że zostaję tak jak jest i tylko utwierdziła się w swoim przekonaniu kiedy chłopak objął ją w pasie
***
-Nie wierzę.. nie wierzę -McGonagall powtarzała te dwa slowa jak litanię patzrąc na pewnych dwóch uczniów. Na twarz Snape'a wpłynał grymas który przypominał coś między uśmiechem, a szokiem. Dumbledor tylko oznajmił
-Eh ta dzisiejsza młodzież.. Zupełnie nie do przewidzenia..
-Racją dyrektorze- przytakneła Minerwa-Trzeba coś z tym zrobić
-Spokojnie Minerwo mamy jeszcze 15 minuut do uruchomienia świstoklika, narazie im nie przeszkadzajmy. Może zobaczymy coś ciekawego ?-Albus uśmiechnał się sam do siebie, a Severus zastanawiał się co by zrobił jego przyjaciel Lucjusz jakby był tu z nimi
***
Siedzieli tak kilka minut, kiedy nagle Draco się odezwał
-Hermiona..
-Hmm?-dała znak, że słucha
-Ja,, ja nie wiem jak będzię kiedy wrócimy do szkoły, ale jeśli usłyszysz odemnie jakiekolwiek wyswiska czy nieprzyjemności chce, żebyś wiedziała, że nie mówie ich szczerze.
Dziewczyna popatrzyla na niego głęboko zaskoczona. Ja się chyba zakocham. pomyslała nawet nie wiedząc co to ma wspólnego z tą sprawą
-Skoro nie będą szczere to w ogóle ich nie wypowiadaj
-Trudno mi będzię się oddzwyczaić-wrednie się uśmiechnąl
-To za każde wyzwisko i tym podobne rzeczy będziesz obrywał odemnie jakimś ładnym zaklęciem-słodko odezwała się Hermiona, a Draconowi stanęły przed oczami momenty w których Miona rzucała zaklęcia, czyli szczerze to nie były najlepsze momenty jego życia. Przełknal ślinę, uśmiechnął się szarmancko i powiedział
-Zgoda, ale oczekuję małej zachety
-Zachęty?
-Yhym..
-Czyli?-zapytała i odwróciła się w jego stronę
Draco pochylił się i lekko pocałował gryfonkę w usta. Dziewczyna w pierszych sekundach dostała szoku, ale szybko się opamiętała i... oddała pocałunek. Całowali się dobrą chwile, a kiedy już pr
zestali zapytała;
-Może byc?-uśmiechnęła się sarkastycznie
-To nawet więcej niż mogłem sobie wyobrazić-zadrwił poczym oboje zaczęli się śmiać
***
Opiekunka Gryffindoru omało nie zemdlała, kiedy dotarło do niej, że oni się całują jej skóra przybrała papierowy kolor. Snape drwiąco się na nią patzrył, ale sam nie czuł się lepiej. Albus tylko sie śmiał i stwierdził.
-Chyba najwyzszy czas ich stąd zabrać.
______________________________________________________________________
Było już sporo po świcie, kiedy Hermiona się przebudziła. Popatrzyła najpierw na otoczenie a potem na Draco i mimowolnie się uśmiechnęła. Spał lekko się uśmiechając i obejmując Mione. Włosy miał odrobinę potargane co dodawało mu uroku. Słońcę delikatnie połaskotało jego twarz i odwrócił się na bok wtulając się w piersi . Hermi zaśmiała się cicho i ze zdziwieniem odkryła, że jej to nie przeszkadza jednak dla zachowania pozorów potrząsnęła nim, zeby się obudzil
-Draco?-szepnęła mu do ucha.
Malfoy ledwie się poruszył, uśmiechnął i zapytał
-Czy ja się śnie? Albo mam halucynację?
-Nie, czemu?
-Powiedziałaś do mnie DRACO.
-No a nie mogę?-Hermiona udawała obrażoną
-Ależ oczywiście, że możesz-powiedział, otworzył oczy i natychmiast dodał-Śliczne masz piersi
Na twarz gryfonki wpłynęły rumieńce, poczym się od niego odsunęła
-Dlazcego uciekasz?-zapytał i zrobił minę zbitego psa-Przeciez nie masz się czego wstydzić-uśmiechnął się zalotnie.
-Może.
-Nie może tylko na pewno.Który dzisiaj?-gładko zmienił temat
-Nie wiem . O matko! Jesteśmy tu już conajmniej dwa tygodnie. Ciekawe co się dzieję w szkole?-zasmuciła sie
Malfoy usiadł obok dziewczyny i się zamyślił.Chwilę siedzieli pogrążeni w ciszy i we własnych ponurych myslach.
-Chciałabym już wrócić do Hogwartu.
-Ja też westchnął, znudziło mi się jedzenie wszystkiego co się znajdzie i wygląda na jadalne oraz spanie na ziemi, mimo, ze mogę spać z tobą
-Hahaaha-oboje wybuchnęli smiechem,a Hemriona wbrew sobie położyła mu głowę na ramieniu myśląc Matko co ja robie?! Musze to jakoś odkręcić! Ale niby dlaczego. jest mi wygodnie i czuję się bezpiecznie.. Nonsens! A jednak. Stanęło na tym , że zostaję tak jak jest i tylko utwierdziła się w swoim przekonaniu kiedy chłopak objął ją w pasie
***
-Nie wierzę.. nie wierzę -McGonagall powtarzała te dwa slowa jak litanię patzrąc na pewnych dwóch uczniów. Na twarz Snape'a wpłynał grymas który przypominał coś między uśmiechem, a szokiem. Dumbledor tylko oznajmił
-Eh ta dzisiejsza młodzież.. Zupełnie nie do przewidzenia..
-Racją dyrektorze- przytakneła Minerwa-Trzeba coś z tym zrobić
-Spokojnie Minerwo mamy jeszcze 15 minuut do uruchomienia świstoklika, narazie im nie przeszkadzajmy. Może zobaczymy coś ciekawego ?-Albus uśmiechnał się sam do siebie, a Severus zastanawiał się co by zrobił jego przyjaciel Lucjusz jakby był tu z nimi
***
Siedzieli tak kilka minut, kiedy nagle Draco się odezwał
-Hermiona..
-Hmm?-dała znak, że słucha
-Ja,, ja nie wiem jak będzię kiedy wrócimy do szkoły, ale jeśli usłyszysz odemnie jakiekolwiek wyswiska czy nieprzyjemności chce, żebyś wiedziała, że nie mówie ich szczerze.
Dziewczyna popatrzyla na niego głęboko zaskoczona. Ja się chyba zakocham. pomyslała nawet nie wiedząc co to ma wspólnego z tą sprawą
-Skoro nie będą szczere to w ogóle ich nie wypowiadaj
-Trudno mi będzię się oddzwyczaić-wrednie się uśmiechnąl
-To za każde wyzwisko i tym podobne rzeczy będziesz obrywał odemnie jakimś ładnym zaklęciem-słodko odezwała się Hermiona, a Draconowi stanęły przed oczami momenty w których Miona rzucała zaklęcia, czyli szczerze to nie były najlepsze momenty jego życia. Przełknal ślinę, uśmiechnął się szarmancko i powiedział
-Zgoda, ale oczekuję małej zachety
-Zachęty?
-Yhym..
-Czyli?-zapytała i odwróciła się w jego stronę
Draco pochylił się i lekko pocałował gryfonkę w usta. Dziewczyna w pierszych sekundach dostała szoku, ale szybko się opamiętała i... oddała pocałunek. Całowali się dobrą chwile, a kiedy już pr
zestali zapytała;
-Może byc?-uśmiechnęła się sarkastycznie
-To nawet więcej niż mogłem sobie wyobrazić-zadrwił poczym oboje zaczęli się śmiać
***
Opiekunka Gryffindoru omało nie zemdlała, kiedy dotarło do niej, że oni się całują jej skóra przybrała papierowy kolor. Snape drwiąco się na nią patzrył, ale sam nie czuł się lepiej. Albus tylko sie śmiał i stwierdził.
-Chyba najwyzszy czas ich stąd zabrać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


