Cisza jaka zapanowała po wyjsciu Śmierciożerców była tak głęboka, że można było usłyszeć szmer wiatru za oknem. Hermiona nie wiedziała co zrobić więc stała i gapiła się na ojca.
-Będziesz tak stała czy usiądziesz?
"Czarny Pan wysilil się na uprzejmość" zadrwiła, ale tylko w myślach i bez słowa usiadła na przeciwko taty, a maska nie schodziła z jej twarzy ani na minutę.
- Napijesz się czegoś?-zapytał Voldemort próbując niezręcznie nawiązać rozmowę. Chociaz nie było po nim tego widać ogromnie się stresował, pamiętał tylko swoją córke jako małą dziewczynkę, a tu kto przed nim siedzi? Dorosła kobieta.. no prawie poprawił się.
- hmm.. whiskey z lodem-powiedziała i lekko podniosła kącik ust oczekując jego reakcji.
- Nie za młoda jesteś? Nie powinnaś w tym wieku pić alkoholu
- No niee.. będziesz mnie teraz uczyć co mam robic, a czego nie?! A gdzie byłeś przez te wszystkie lata, co?!- zapadła głucha cisza- No? Nie stać cię na nic więcej?!
Lord wstał, a w pokoju zapanował lekki mrok.
-Uważaj do kogo mówisz gówniaro- jego oczy pociemniały
-Haha myslisz, że się ciebie boję? Że będe błagać o litość?!- jej oczy zwęziły się w wąskie szparki i zmieniły kolor na czerwony- Nie przelicz się czasem! Tato - ostatnie słowo wypluła jakby miała okropny smak. Napięcie w pokoju momentalnie wzrosło, wydawalo się, że cały budynek zaraz wyleci w powietrze. Lucjusz i Bella przysłuchujący się rozmowie zza drzwi wstrzymali oddechy. Przez te kilka sekund Hermiona pomyslała, że posunęła się za daleko, ale się nie cofnęła. Jej twarz nadal pozostała chłodna z pogardliwie wygiętymi wargami. Niespodziewanie Voldemort roześmiał się tak glośno, że Lestrange stojąca za drzwiami odskoczyła od drzwi jak oparzona.
-Jesteś taka sama jak ja Hermiono.
Panna Riddle nie wiedziała czy odebrać to jako komplement czy jako obraze jednak jej oczy wróciły juz do swojej pierwotnej postaci. W duchu pomyślała, że była taka cały czas tylko nikt nie pozwolił jej rozwinać skrzydeł....
* Po drugiej stronie drzwi *
- Gadają już z dobre dwie godziny.. -narzekał Lucjusz
-No.. Coś czuję , że nasza nowa pani domu bedzię jednak łagodniejsza od taty.
-Na pewno.. W końcu to była Granger
-Ide spać.. nie chce mi sięczekać aż skończą - oznajmiła Bella i wykrzywiła twarz w grymasie niezadowolenia.
* Zebranie Zakonu Feniksa *
-Nadal nie wróciła?-zapytał Dumbledore spoglądając na zegar wiszący nad wejsciem do jego gabinetu
-Już prawie trzecia nad ranem-stwierdziła zmartwiona profesor McGonagall
- Może spodobał jej się nowy dom i postanowiła zostać na noc.-zakpił Ron
-Zamknij się-powiedział Georg
-Kto go w ogóle przyjął do Zakonu..-dopowiedział Fred
Młodszy brat juz miał odpowiedzieć na ta uwage, kiedy pokój rozjaśniły szmaragdowe płomienie z przebłyskami srebra, poczym panna Riddle zmaterializowała się w kominku. Snape nie mógł wypowiedzieć ani słowa poruszał ustami jak ryba wyciągnięta z wody.
-Co? Ale jak to?-w końcu udało mu się wykrztusić'
-Coś się stało?-zapytała wesołym tonem Hermiona wadząc wzrokiem po zebranych osobach i zatrzymując się na Severusie
-Ty.. Płomień zielony..
-Zawsze jest zielony.-stwirdziła spokojnie Hermiona
-Z srebrnymi płomieniami- dokończył już pewniem Mistrz Eliksirów
-Och.. zawsze taki był kiedy podróżowałam siecią Fiuu
-Tyle czasu..-mruczał dyrektor- Jak mogliśmy tego nie zauważyć
-Ach dyrektorowi pewnie chodzi o to, że jak zawsze byłam jestem i będe czystej krwi ślizgonką-dostała olśnienia Czarna co jeszcze bardziej przybiło nauczycielke Transmutacji
-Tak istotnie o to mi chdzi-powiedział głośno dyrektor, a pomyślał, że nie tylko.
-Gdzie przebywałaś tyle czasu?-zadał pytanie Moody
-U taty -odpowiedziała
- Gdzie dokładnie?
-Nie wiem zasłonili mi oczy i przetransportowali do gabinetu ojca
-Kto cię tam przeniósł?
-Nie mam pojęcia byli w maskach
Kłamie perfekcyjnie pomyslał Snape bo dobrze wiedział gdzie była i z kim tam poszła.
- Dobrze jeszcze jedno pytanie
-Słucham?
-Po której stoisz stronie? Chcesz należeć do Zakonu?
-Oczywiście.
-No to chyba wyjasnia sprawe- wtrącił się Severus- a teraz nie męczcie mojej uczennicy bo jutro ma zajęcia- Idź do swojego pokoju panno Riddle
Hermiona skinęła głową i wyszła. W gabinecie dyrektora Hogwartu jeszcze przez długi czas panowała cisza, której nikt nie przerywał, ponieważ każdy pogrążony był w swoich myślach....
czwartek, 20 czerwca 2013
sobota, 1 czerwca 2013
Sowa
Na brośbe jednej z moich Fanek/Fanów i pewnie nie jednej/go ogłaszam że nie jestem w stanie sie skupić na niczym poniewaz za trzy dni jade do tej kliniki i nie mg zebrać mysli niby nic strasznego ale jednak bd daleko od domu zero znajomych czy bliskich, nawet nie wiem kiedy wróce przepraszam bardzo :((
H. Riddle
H. Riddle
piątek, 10 maja 2013
Rozdział 28
Wracam do narracji trzecioosobowej xd znudziła mi sie pierwsza :D
_____________________________________________________________________________
Hermiona ani troche nie mogła się skupić na lekcji. Wciąż myślała o spotkaniu z ojcem,. Jej rozproszona uwaga spowodowała między innymi zamienienie Dracona Malfoya w zielonego tygrysa w różowe plamki z czego cała klasa miała niezły ubaw. Jeszcze kilka podobnych przypadków się zdarzyło, ale kiedy kapelusz pani profesor zamienił się w czapke skateowską McGonagall nie wytrzynmała;
-Panno Gr.. Riddle co się z panią dzieje?
Dziewxzyna jakby wypadła z transu rozejrzała się po klasie i zobaczyła wracajacy do swej dawnej postaci kapelusz nauczycielki i jej groźną minę.
-Ja bardzo przepraszam, jestem trochę rozkojarzona dzisiaj mam ważny dla mnie dzień.
-Pewnie idzie się spotkać z tatusiem-zakpił Ron teatralnym szeptem, w ermionie się zagotowało
-A żebyś wiedział- odparowała a mina Weasleya zrzedła
-Och..-wyrwało sie Minerwie jak i wiekszości uczniom
Gong ogłosił koniec lekcji a Hemriona wyszła z klasy, a za nią Draco rzucając na wszystkich spojrzenia które mogłyby zabić.
***
Dobiła godzina !7.30 Czarna zaczęła się zbierać do wyjścia kiedy nagle do jej pokoju wleciał Draco i Blais
-Hermi!-Zabini rzucił się na przyjaciółke- myślałem, że nie zdąze się jeszcze z tobą zobaczyć!
-O co wam chodzi przeciez nie wyjeżdzam na trzy lata-zaśmiała się
-No tak ale jednak to poważna sprawa.-oznajmił poważnym tonem Diabeł poczym się roześmiał psując efekt
-No i nie zapomnij nam o wszystkim opowiedziec zaraz po powrocie zrozumiałas ?-zapytał Dracze
-Jasne... wychodze
-Powodzenia.
***
Hermiona dotarła na skraj lasu w ciągu piętnastu minut, zostało jej 10. Już miała się zastanawiać w którą stronę iść kiedy ktoś odezwał się za jej plecami
-Panienka przed czasem, Czarny Pan sięucieszy, że tak bardzo panience zależy na tym spotkaniu.
Dziewczyna gwałtownie się odwróciła i wpadła prosto w ramiona Lucjusza Malfoya.
-Przepraszam-powiedziała z godnością i się odsunęła-Alez nie ma za co..-powiedział cicho pan Malfoy i sie zaśmiał podając jej dłoń. Czarna bez wachania ją chwyciła i już po chwili stali przed Malfoy's Manor. Gdyby nie lekcje manier Hermiona stała by przed dworkiem z rozwartymi ustami i wytrzeszczonymi oczami.
, tymczasem jej twarz nie wyrażała nawet najmniejszych emocji zaden mięsień nie drgnał. Lucjusz patrząc na jej twarz uśmiechnął się z zadowoleniem.
Weszli do środka. W salonie przywitała ich Bellatrix;
-Witaj mała, jestem Bellatrix Lestrange, mów mi po prostu Bella-podlizywała sie
-Miło mi. Hermiona Riddle-przedstawiła się
-Gra... granger?
-Nie-uśmiechnęła się uprzejmie- Riddle
-Och.. oczywiście.. prosze za mną Czarny Pan już czeka
Ruszyli schodami na wyzsze piętra, po chwili dotarli przed czarne mosięzne drzwi. Bella ostrożnie podeszła i zapukała delikatnie, dzrwi same się otworzyły, Lucjusz przepuścił kobiety poczym sam wszedl.
-Spodziewałem się was później-odezwał się zaskoczony Voldemort
Hermiona nie spodziewała się że jego głos może byc tak przyjemny dla ucha. Jedyny raz kiedy go słyszała to brzmiał jak tysiące ostrz wbijających się w nią.
-Panienka pojawiła się przed czasem Panie-odezwał sięswobodnie pan Malfoy, z czego Riddle wywnioskowała, że Czarny Pan zachowuje się swobodnie przy najbardziej zaufanych Smierciożercach jeśli w ogule umie zachowywać się swobodnie. Jej myśli krążyły po najdziwniejszych drogach podczas gdy jej twarz wyrażała tylko chłodną obojętnośc.
-Zostawcie nas samych -powiedział Lord
____________________
rozdział niestety króciutki
Sowa
Odwieszam bloga.. :P mimo ze zagrozenia nie wszystkie zostały poprawione to nie chce dłużej trzymac was w niepewnosci w ten weekend na pewno pojawi się nowy rozdział kocham was : **
H. Riddle
H. Riddle
piątek, 19 kwietnia 2013
Sowa
Bardzo przykro mi Was o tym informować ale musze zawiesić bloga :C mam testy w przyszłym tyg i jeszcze musze poprawić parę zagrożeń. Tak więc kolejne informacje pojawią się początkiem Maja. Dziękuję i przepraszam
H. Riddle
H. Riddle
niedziela, 10 marca 2013
Rozdział 27
Doszłam do Wielkiej Sali i zaczęło mnie gryźć sumienie. Podeszłam do swoich nowych przyjaciół i usiadłam obok Draco
-Hej.. Smoku?-zaczęłam niepewnie
-Hmm..?-dał znak, że słucha
-Wiesz chciałam cię przeprosić za moje wcześniejsze zachowanie.. Nie wiem co mnie napadło
-Ojcowska natura cie dopadła-powiedział Draco i wszyscy zaczęliśmy się głośno śmiać obrzucani nienawistnymi spojrzeniami gryfonów
-Ale wybaczasz mi?
-Jasne Czarna-powiedział z usmiechem przytulił mnie i dał buziaka w policzek, po chwili usłyszeliśmy jak Weasley się dławi cały czerwony.
-Ymm.. Dracze.. Dlaczego Czarna?
-A nie wiem bo masz czarne włosy i twój ojciec jest Czarnym Panem
-Aha.
-Ale nie przeszkadza ci to, co?
-Nie, nie-odpowiedziałam i w tym samym momencie do Sali wleciała poranna sowia poczta.
Przyjaciele patrzyli jak podlatuje do mnie wielki, czarny jak smoła kruk z przywiązaną paczuszką do nogi. Niepewnie odwiązałam przesyłkę, a ptak nie czekając na odpowiedź odleciał.
Najpierw otworzyłam list. Kartka była pokryta cienkim pochyłym pismem
Droga Hermiono!
Mam nadzieję, że już się oswoiłaś z nową sytuacją w Hogwarcie i że dobrze Ci się żyję w Slytherinie. Dałem Ci trochę czaasu abyś mogła przetrawić to iż jesteś moją córką. Myśle, że najwyższy czas na spotkanie, chciałbym Cie wreszcie zobaczyć. Bądź w ten piątek o godzinie 18 w Zakazanym Lesie. Wyślę kogoś po Ciebie
Twój ojciec
T. M. R.
Zrobiło mi się słabo. Dzisiaj jest czwartek a więc to jutro! panikowałam. Przyjaciele chyba wyczytali coś z mojej twarzy, bo zaczęli się dopytywać o co chodzi.
-Nic się nie stało. Wiecie co ja już ide sie położyć-oznajmiłam i nie czekając na odpowiedź szybkim krokiem wyszłam z Wielkiej Sali i skierowałam się do swojego dormitorium.
Nie mogłam się uspokoić, więc postanowiłam wziąc kąpiel, po jakiś 30 minutach wyszłam z wanny i ubrałam dwuczęściową zieloną piżamke poczym wyszłam z łazienki.
Na moim łóżku leżał sobie Draco najspokojniej w świecie mi się przypatrując
-Co tu robisz?
-Czekam na ciebie-oparł usmiechając się ironicznie
-Doprawdy? Myślałam, że pomyliłeś drzwi-zakpiłam
-Dobra, dobra ty lepiej gadaj co jest. Ten list to od ojca tak?
-Ech.. tak
-Co chciał?
-Chce się spotkać
-Kiedy?
-Jutro.
-CO?!
-No niestety, boję się Draco. Nie wiem jaki on bedzie w stosunku do mnie.
-Nie martw się jestem pewny, ze nic ci nie zrobi-ale głos mu się załamał sam w to nie wierzył.
-O 18 mam się stawić w Zakazanym Lesie
-Yhym.. kto ma po ciebie przyjśc?
-Nie wiem. Draco?
-Tak?
-Zostaniesz na noc?
-Jasne, jakże bym mógł odmówić-powiedział i zaczął się śmiać a ja dołączyłam do niego.
-Okey ide wziąć prysznic i zaraz wracam.
-Tylko się nie utop!-krzyknęłam za nim
-Nie śmiałbym. hahaha
***
Po piętnastu minutach oboje leżeliśmy w łóżku, gadając w najlepsze. Około północy zasnęliśmy przytuleni do siebie. Rano obudził ich głośne chrząknięcie
-Co.. co się stało?-zapytałam zdezorientowana chrząknięciem,b o Draco wciąż spał. Wtedy odwróciłam głowę i zobaczyłam stojącego w wejściu profesora Snape'a.
-Och to pan.. W czym mogę pomóc?
-Och w niczym specjalnym chciałem tylko sprawdzić dlaczego nie bylo was dzisiaj na lekcjach-powiedział spokojnym głosem i uśmiechnął się widząc moje zdziwione spojrzenie wędrujące w strone zegarka. Była 12
-Draco! Wstawaj!!!!-wydarłam mu się do ucha
-Co? Co się dzieję??- zerwał sie przerażony chłopak, a widząc Snape'a zapytał
-Co pan tu robi?
-Już nic, własnie wychodze, mam nadzieje, że Hemriona wszytsko ci przekaże-uśmiechnął się ironicznie i wyszedl
-Przekaże? ale co?-zapytał coraz bardziej zdziwiony chłopak
-To!-powiedziałm i przekręciłam jego głowę w stronę zegarka
-O kurwa!
-No własnie mamy 10 minut na wszytko, z dotarciem na Transmutacje!!
Wyrobili się w niecałe siedem minut i biegli na lekcje, wiedzieli, ze jeśli się spóźnią McGonagall na pewno nie przymknie na to oka, ale cóz taki los ślizgonów. Dotarli zmachani pod klase rózno z dzwonkiem.
Reszta klasy popatrzyła na nich rozbawiona, a opiekunka Griffindoru tylko nieznacznie uniosła brew na ten widok i kazała wejść im do klasy.
-Hej.. Smoku?-zaczęłam niepewnie
-Hmm..?-dał znak, że słucha
-Wiesz chciałam cię przeprosić za moje wcześniejsze zachowanie.. Nie wiem co mnie napadło
-Ojcowska natura cie dopadła-powiedział Draco i wszyscy zaczęliśmy się głośno śmiać obrzucani nienawistnymi spojrzeniami gryfonów
-Ale wybaczasz mi?
-Jasne Czarna-powiedział z usmiechem przytulił mnie i dał buziaka w policzek, po chwili usłyszeliśmy jak Weasley się dławi cały czerwony.
-Ymm.. Dracze.. Dlaczego Czarna?
-A nie wiem bo masz czarne włosy i twój ojciec jest Czarnym Panem
-Aha.
-Ale nie przeszkadza ci to, co?
-Nie, nie-odpowiedziałam i w tym samym momencie do Sali wleciała poranna sowia poczta.
Przyjaciele patrzyli jak podlatuje do mnie wielki, czarny jak smoła kruk z przywiązaną paczuszką do nogi. Niepewnie odwiązałam przesyłkę, a ptak nie czekając na odpowiedź odleciał.
Najpierw otworzyłam list. Kartka była pokryta cienkim pochyłym pismem
Droga Hermiono!
Mam nadzieję, że już się oswoiłaś z nową sytuacją w Hogwarcie i że dobrze Ci się żyję w Slytherinie. Dałem Ci trochę czaasu abyś mogła przetrawić to iż jesteś moją córką. Myśle, że najwyższy czas na spotkanie, chciałbym Cie wreszcie zobaczyć. Bądź w ten piątek o godzinie 18 w Zakazanym Lesie. Wyślę kogoś po Ciebie
Twój ojciec
T. M. R.
Zrobiło mi się słabo. Dzisiaj jest czwartek a więc to jutro! panikowałam. Przyjaciele chyba wyczytali coś z mojej twarzy, bo zaczęli się dopytywać o co chodzi.
-Nic się nie stało. Wiecie co ja już ide sie położyć-oznajmiłam i nie czekając na odpowiedź szybkim krokiem wyszłam z Wielkiej Sali i skierowałam się do swojego dormitorium.
Nie mogłam się uspokoić, więc postanowiłam wziąc kąpiel, po jakiś 30 minutach wyszłam z wanny i ubrałam dwuczęściową zieloną piżamke poczym wyszłam z łazienki.
Na moim łóżku leżał sobie Draco najspokojniej w świecie mi się przypatrując
-Co tu robisz?
-Czekam na ciebie-oparł usmiechając się ironicznie
-Doprawdy? Myślałam, że pomyliłeś drzwi-zakpiłam
-Dobra, dobra ty lepiej gadaj co jest. Ten list to od ojca tak?
-Ech.. tak
-Co chciał?
-Chce się spotkać
-Kiedy?
-Jutro.
-CO?!
-No niestety, boję się Draco. Nie wiem jaki on bedzie w stosunku do mnie.
-Nie martw się jestem pewny, ze nic ci nie zrobi-ale głos mu się załamał sam w to nie wierzył.
-O 18 mam się stawić w Zakazanym Lesie
-Yhym.. kto ma po ciebie przyjśc?
-Nie wiem. Draco?
-Tak?
-Zostaniesz na noc?
-Jasne, jakże bym mógł odmówić-powiedział i zaczął się śmiać a ja dołączyłam do niego.
-Okey ide wziąć prysznic i zaraz wracam.
-Tylko się nie utop!-krzyknęłam za nim
-Nie śmiałbym. hahaha
***
Po piętnastu minutach oboje leżeliśmy w łóżku, gadając w najlepsze. Około północy zasnęliśmy przytuleni do siebie. Rano obudził ich głośne chrząknięcie
-Co.. co się stało?-zapytałam zdezorientowana chrząknięciem,b o Draco wciąż spał. Wtedy odwróciłam głowę i zobaczyłam stojącego w wejściu profesora Snape'a.
-Och to pan.. W czym mogę pomóc?
-Och w niczym specjalnym chciałem tylko sprawdzić dlaczego nie bylo was dzisiaj na lekcjach-powiedział spokojnym głosem i uśmiechnął się widząc moje zdziwione spojrzenie wędrujące w strone zegarka. Była 12
-Draco! Wstawaj!!!!-wydarłam mu się do ucha
-Co? Co się dzieję??- zerwał sie przerażony chłopak, a widząc Snape'a zapytał
-Co pan tu robi?
-Już nic, własnie wychodze, mam nadzieje, że Hemriona wszytsko ci przekaże-uśmiechnął się ironicznie i wyszedl
-Przekaże? ale co?-zapytał coraz bardziej zdziwiony chłopak
-To!-powiedziałm i przekręciłam jego głowę w stronę zegarka
-O kurwa!
-No własnie mamy 10 minut na wszytko, z dotarciem na Transmutacje!!
Wyrobili się w niecałe siedem minut i biegli na lekcje, wiedzieli, ze jeśli się spóźnią McGonagall na pewno nie przymknie na to oka, ale cóz taki los ślizgonów. Dotarli zmachani pod klase rózno z dzwonkiem.
Reszta klasy popatrzyła na nich rozbawiona, a opiekunka Griffindoru tylko nieznacznie uniosła brew na ten widok i kazała wejść im do klasy.
poniedziałek, 4 marca 2013
Sowa
Do czytających czarodzieji!
Mam do Was, ważne dla mnie pytanie. Chciałam stworzyć podstronę na moim blogu pod nazwą Wspomnienia z Hogwartu zamieściłabym tam różne zdjęcia, tylko nie wiem czy macie ochotę na coś takiego? Nie chce tego tworzyć a nikomu się nie przyda. Dodawałabym kolejne zdjęcia (po kilka) co tydzień na przykład. Proszę o wyrażenie swojej opinii w komentarzach.
Wasza
H. Riddle
Mam do Was, ważne dla mnie pytanie. Chciałam stworzyć podstronę na moim blogu pod nazwą Wspomnienia z Hogwartu zamieściłabym tam różne zdjęcia, tylko nie wiem czy macie ochotę na coś takiego? Nie chce tego tworzyć a nikomu się nie przyda. Dodawałabym kolejne zdjęcia (po kilka) co tydzień na przykład. Proszę o wyrażenie swojej opinii w komentarzach.
Wasza
H. Riddle
Subskrybuj:
Posty (Atom)